Za zniszczenie kamiennego bloku starożytnej świątyni z Bliskiego Wschodu groziła kara śmierci, a skradziony z niej młotek mógł sprowadzić gniew bóstwa. Budowle te miały oddawać boskość i wyróżniać się na tle architektury miejskiej. Pracę ich budowniczych przybliżają badania dr Aleksandry Kubiak-Schneider z Uniwersytetu Wrocławskiego.
Sanktuaria Bliskiego Wschodu z okresu rzymskiego i partyjskiego, czyli budowane między I w p.n.e. a III w n.e., nawet dziś, choć zachowane w postaci ruin, robią ogromne wrażenie. Stosunkowo niewiele uwagi poświęca się jednak ludziom, którzy tworzyli miejsca kultu.
Nieco światła na ich życie i pracę rzuca dr Aleksandra Kubiak-Schneider z Centrum Badań nad Światem Antycznym Uniwersytetu Wrocławskiego, która w ramach grantu Narodowego Centrum Nauki, opracowała bazę inskrypcji osób związanych z kultem bogini arabskiej Allat i syryjskiej Atargatis. W ten sposób zgromadziła informacje na temat budowniczych, rzeźbiarzy i dekoratorów świątyń w Hatrze, Palmyrze oraz Nabatei. Ich życie opisała w jednym z rozdziałów zbiorowej książki „Serving the Gods. Artists, Craftsmen, Ritual Specialists in the Ancient World”.
- Łącznie zebrałam około 120 inskrypcji, które dotyczą pracy na rzecz kultu tylko tych dwóch bogiń z całego świata antycznego - opisała dr Aleksandra Kubiak-Schneider.
Hatra w północnej Mezopotamii była ważnym ośrodkiem religijnym, z kompleksem świątyń wzniesionych w centralnej części miasta. Swoją opieką otoczył je Szamasz, bóg Słońca. Z kolei Tadmor, nazywane Palmyrą, to miasto położone w największej oazie Pustyni Syryjskiej. W okresie rzymskim budowano tam imponujące świątynie, takie jak świątynia Bela, świątynie Baalszamina, Nabu oraz świątynia Allat. Pustynia Wadi Rum położona w południowej Jordanii, była ważnym miejscem na szlaku handlowym prowadzącym nad Morze Czerwone i dalej na południe. Znajdowała się tam m.in. świątynia bogini Allat oraz otwarte sanktuarium przy źródle zwanym Ain esh-Shallalah.
- Świątynie miały być nie tylko było funkcjonalne, czyli umożliwiać sprawowanie kultu, ale wyróżniać się na tle architektury miejskiej. Budowa i sama konstrukcja świątyni była szalenie ważna, obłożona różnymi restrykcjami - wyjaśniła PAP dr Aleksandra Kubiak-Schneider.
Zarówno budowniczowie, jak i „zwykli” wyznawcy musieli zachować szczególną ostrożność i uważność przebywając w takich obiektach. - Zniszczenie albo odłupanie kawałka bloku kamiennego w najważniejszym okręgu świątynnym w Hatrze było obłożone karą śmierci. Jednak już pisanie na murach inskrypcji również przez zwykłych obywateli nie było uważane za akt wandalizmu, o ile nie były to bluźnierstwa. Wydrapane napisy poświęcone pamięci konkretnego człowieka są bardzo częste - zaznaczyła.
Cenne i chronione było wszystko, co znajdowało się w świątyni, nawet jeśli były to rzemieślnicze narzędzia przechowywane w pomieszczeniu przypominającym skarbiec. Za kradzież młotka, siekiery czy dłuta groziła kara śmierci. W dodatku - opisała badaczka - była to straszliwa kara, bo wymierzona przez bóstwo, czyli mogło być to zatopienie lub na przykład spalenie.
Domy bogów projektowano tak, aby przetrwały wieczność, dlatego musiały reprezentować najwyższy poziom pracy i kunsztu rzemieślniczego. Paranie się taką działalnością było zajęciem intratnym i szanowanym. Wymagało ogromnej wiedzy i doświadczenia.
Nad całością budowy świątyni czuwał ktoś, kogo można nazwać nadrzędnym budowniczym. - Był to „mastermind budownictwa”. To byli ludzie wykwalifikowani, znający najnowsze trendy i mogli za tymi trendami podążać, żeby stworzyć coś monumentalnego, na chwałę bóstwom. Byli odpowiedzialni na przykład za program wizualny świątyni, np. układ i wygląd płaskorzeźb - powiedziała dr Kubiak-Schneider.
Choć ich odpowiedzialność była ogromna, w swoich działaniach nie mieli jednak zbyt dużej wolności.
- Wszystko musiało odbywać się pod ścisłym nadzorem odpowiednich osób, profesjonalistów w tej materii. Nie można było sobie wymyślić ot tak np. płaskorzeźby, żeby przypadkiem nie obrazić bóstwa. W Wadi Rum widać zależność budowniczych od króla. W Hatrze prace przy świątyni na rzecz bóstwa zlecali wysocy urzędnicy świątynni oraz prawdopodobnie sami władcy. W Palmyrze zlecającymi byli kapłani, którzy decydowali w sprawach kultu i wraz z rodzinami kapłańskimi byli jedną z najważniejszych części społeczeństwa - opowiedziała rozmówczyni PAP.
Budowniczowie pracowali w wielopokoleniowych warsztatach rodzinnych. Część z nich to artyści, którzy wykonywali kolumny, rzeźby, płaskorzeźby, kapitele. Ojcowie kształcili swoich synów, którzy najpierw, na co wskazują inskrypcje z Hatry, byli np. rzeźbiarzami, a potem przechodzili na wyższy poziom, zostając głównymi budowniczymi. To te prace były lepiej płatne i bardziej szanowane, bo wymagały wyższych umiejętności.
- Ogólnie była to jednak zbiorowość bardzo hierarchiczna, bo mamy też budowniczych układających cegły, bloki kamienne, przygotowujących zaprawę murarską, czyli wykonujących prostsze prace - wyjaśniła dr Aleksandra Kubiak-Schneider.
Zazwyczaj pracowali w gildiach. Jedna z inskrypcji z Hatry wskazuje, że w pojedynczym cechu było dziesięciu rzemieślników. Jednak dokładnie nie wiadomo, jak bardzo liczne były to grupy.
Nauka w Polsce, Ewelina Krajczyńska-Wujec
ekr/ agt/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.