W większości tematów publikowanie po angielsku powinno być normą, ponieważ tylko tak wpiszemy się w ogólnoświatowy naukowy dialog – powiedział wiceprezes PAN prof. Dariusz Jemielniak, odnosząc się do propozycji nowego wykazu czasopism naukowych.
Prof. Jemielniak był gościem czwartkowego Studia PAP – w Dniu Nauki Polskiej. Przy tej okazji PAP zapytała wykładowcę Akademii Leona Koźmińskiego o komentarz ws. propozycji nowego wykazu czasopism. Jest to oficjalna lista publikowana przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, która przypisuje określoną liczbę punktów za publikację artykułu w danym czasopiśmie naukowym. Ocenie podlega ok. 35 tys. tytułów. Liczba zdobytych punktów ma znaczenie w ocenie ewaluacji jakości działalności naukowej – przekłada się na przyznanie jednostce naukowej kategorii i w konsekwencji wpływa m.in. na wysokość dotacji czy uprawnienia do nadawania stopni naukowych.
Propozycja przedstawiona przez resort nauki na początku lutego wywołała poruszenie w środowisku naukowym. Dyskusje, zwłaszcza w serwisach społecznościowych, wywołał m.in. punkt dotyczący tego, że najwyższa kategoria punktowa (200 pkt) może teraz dotyczyć nie tylko wydawnictw zagranicznych, ale też krajowych.
W ocenie prof. Dariusza Jemielniaka „w większości tematów publikowanie po angielsku powinno być normą”.
- Tak to się niesprawiedliwie złożyło, że jak chcemy coś odkryć, to musimy publikować po angielsku. To nie jest fair, ja się zgadzam. To jest absolutnie nierówne boisko. (...) I żeby wnieść coś do świata nauki, czyli żeby ktoś to zauważył, użył tego, to musimy przede wszystkim publikować po angielsku w większości dyscyplin. Myślę, że akurat humanistyka bardzo często rzeczywiście może mieć standardy, w których się publikuje po polsku – i to jest ok. Ale już w naukach społecznych, we wszystkich innych także, jest powszechne, że publikuje się po angielsku. A jeżeli ktoś nie jest w stanie publikować czegokolwiek, co zostanie usłyszane, zacytowane, użyte, to trzeba sobie zadać pytanie, czy taka osoba uprawia naukę – powiedział wiceprezes PAN.
W rozmowie w Studiu PAP 11 lutego wiceministra nauki Karolina Zioło-Pużuk argumentowała, że na zmianach nikt nie straci, ponieważ każdy i tak jest rozliczany w swoich dyscyplinach. Prof. Jemielniak, dopytywany, w czym tkwi problem, przyrównał to do inflacji i tego, że wartość jednej rzeczy obniża się w miarę tego, jak podwyższa się wartość innej.
Jak bowiem mówił, w przypadku prac naukowych może dojść do sytuacji, kiedy osiągnięcie kogoś, kto „ciężko pracuje, walczy o publikację” i komu uda się wydać publikację w elitarnym światowym wydawnictwie, zostanie zrównane punktowo z osiągnięciem kogoś, kto wyda publikację zdecydowanie mniejszym nakładem pracy i „w wydawnictwie lokalnym”.
Może to stworzyć system – dodał prof. Jemielniak – kiedy uczelniom czy instytutom nie będzie się opłacało zatrudniać pierwszej z tych osób, która raz na kilka lat przynosi tyle samo punktów, co ktoś inny – co kilka miesięcy.
- Koniec końców tworzymy system, w którym środowisko naukowe wytwarza pewne systemy motywacji. Jeżeli ministerstwo wobec uczelni stosuje tego rodzaju motywacje, że (…) wyroby „naukopodobne” są warte tyle, co wyroby naukowe, to niestety uczelnie nie będą miały żadnego interesu, żeby tworzyć dobre środowisko pracy dla osób, które uprawiają naukę na poziomie światowym – ocenił prof. Jemielniak.
Podkreślił jednak, że nie twierdzi, iż „w wydawnictwach czy w czasopismach polskich nie da się publikować rzeczy ważnych”. Zapewnił, że da się, jednak dotyczą one nielicznych dyscyplin, np. polonistyki czy pewnych zakresów historii Polski.
- Ale w większości dyscyplin (…) mamy koniec końców pewien system dyskursu, w którym wszyscy muszą uczestniczyć, żeby dokonywać odkryć. Wpisujemy się w pewien ogólnoświatowy dialog, bo to jest nauka. Nie ma nauki tutejszej i tamtejszej – dodał.
Prof. Jemielniak podkreślił też, że może to stworzyć system, w którym naukowcy będą przez cały życie działać na poziomie lokalnym i nawet nie podejmą wysiłku, aby wejść na poziom ponadkrajowy.
- Spójrzmy na to jeszcze szerzej. Jeżeli chcemy wygrywać w grantach europejskich, jeżeli chcemy uprawiać naukę i dialog naukowy z światem, mieć wspólne projekty badawcze, wspólne publikacje, wspólne osiągnięcia, iść do tego Nobla chociażby, to tego się po prostu nie da robić lokalnie – podkreślił.
Pytany, czy zatem argument, że wzmocni to polską naukę, jest nietrafiony, odpowiedział, że to „zatopi polską naukę”.
- Powiedzmy sobie jasno: jeżeli resort faktycznie wprowadzi to, co chce wprowadzić, że zrówna publikacje w elitarnych wydawnictwach z publikacjami lokalnymi, to będzie kompletna deprecjacja systemu nauki – ocenił wiceprezes PAN.
Przyrównał to do uczestnictwa w igrzyskach olimpijskich i olimpiadzie szkolnej. – Jak powiemy sobie, że wszyscy mogą być doskonali, to znaczy, że wszyscy będą równie przeciętni – podsumował prof. Jemielniak. (PAP)
Fragment Studia PAP dotyczący opisanego wątku dostępny jest pod linkiem: https://wideo.pap.pl/pap-media,101/prof-jemielniak-zeby-wniesc-cos-do-swiata-nauki-trzeba-publikowac-po-angielsku,89215, a cała rozmowa tutaj: https://wideo.pap.pl/pap-media,101/prof-jemielniak-nauka-w-polsce-jest-lepsza-niz-jej-finansowanie-wideo,89217
akp/ bar/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.