Beczkę z bryłami żelaza, datowaną wstępnie na okres od XV do XVII wieku, wydobyto z dna Bałtyku podczas prac związanych z budową morskiej części elektrowni jądrowej na Pomorzu. Obiekt został przewieziony do Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku (NMM), gdzie zostanie poddany analizom i konserwacji.
Beczkę odnaleziono na głębokości ok. 18 metrów w trakcie kampanii badań UXO (Unexploded Ordnance) realizowanej od marca w celu wykrycia i neutralizacji potencjalnie niebezpiecznych obiektów na obszarze inwestycji. Obiekt wydobyli nurkowie pod nadzorem archeologicznym.
Beczka ma ok. 70 cm wysokości, 40 cm średnicy i waży ponad 216 kg. W jej wnętrzu najprawdopodobniej znajdują się bryłki żelaza typu osmund. Na denku zachowały się znaki kupieckie (tzw. merki), stosowane do końca XVII wieku - m.in. do znakowania towarów przewożonych drogą morską.
Eksperci uważają, że znalezisko może być częścią ładunku jednego z późnośredniowiecznych lub wczesnonowożytnych statków handlowych żeglujących po Bałtyku, niewykluczone, że ze Szwecji.
Zdaniem zastępcy dyrektora ds. merytorycznych NMM dr. Marcina Westphala, nie można wykluczyć, że beczka trafiła na dno w wyniku katastrofy morskiej lub działania sztormu. – Być może była to katastrofa morska, może sztorm spowodował, że statek poszedł na dno – powiedział.
Dodał, że w miejscu odkrycia nie natrafiono dotąd na inne elementy wraku, choć możliwe są dalsze znaleziska.
– Konserwacja drewna i metalu to zupełnie inne procesy. Dlatego pierwszym etapem będzie oddzielenie drewna od metalu – powiedziała Irena Rodzik z Działu Konserwacji Muzealiów NMM.
Drewniana część beczki zostanie poddana liofilizacji, czyli suszeniu w próżni. W przypadku ładunku metalowego planowane są szczegółowe analizy składu.
– Chcemy dojść do metalu, żeby przeprowadzić badania składu pierwiastkowego – dodała Rodzik. Wskazała też, że metal zawiera szkodliwe chlorki, które będą wymagały usunięcia.
Zdaniem dr. Westphala obiekt ma duży potencjał badawczy, m.in. dzięki zachowanym znakom kupieckim.
– Być może uda nam się ustalić, kto go sprzedał, kto go kupił – powiedział.
Archeolog Polskich Elektrowni Jądrowych Daniel Skoczylas poinformował, że prace w rejonie znaleziska są kontynuowane pod nadzorem archeologicznym.
Pierwsza polska elektrownia jądrowa powstaje w gminie Choczewo na Pomorzu. (PAP)
pm/ miś/ dki/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.