Państwowa Rada Ochrony Przyrody (PROP) zaapelowała do mediów, aby nie siały dezinformacji nt. zagrożenia wścieklizną ze strony nietoperzy. W Polsce i w całej Europie nigdy nie stwierdzono klasycznego wirusa wścieklizny (RABV) u dzikich nietoperzy – podkreślili eksperci PROP.
W opublikowanym stanowisku odnieśli się do opisywanego w mediach w Polsce śmiertelnego przypadku wścieklizny w u 11-letniego chłopca, który zaraził się wścieklizną podczas kontaktu z nietoperzem. Miało to miejsce dwa lata temu - w 2024 r. w kanadyjskiej prowincji Ontario.
„Śmierć, o której w ostatnich dniach informują liczne polskie serwisy internetowe, prasowe, radiowe i telewizyjne, to dokładnie to samo zdarzenie, o którym media na całym świecie, w tym w Polsce, donosiły jesienią 2024 roku” – podkreślili eksperci PROP w swoim stanowisku. Jak dodali, wówczas w Kanadzie nagłośniono je ze względu na jego wyjątkowość. To był zaledwie 28. przypadek zachorowania człowieka na wściekliznę w tym kraju w ciągu ostatnich 100 lat i dopiero trzeci w XXI wieku.
Obecna fala artykułów wynika wyłącznie z niedawnej (z 29 czerwca 2026 r.) publikacji szczegółowego, retrospektywnego raportu medycznego w naukowym czasopiśmie „Canadian Medical Association Journal”. W ocenie PROP publikacja ta jest wyważona i zawiera wyraźne zaznaczenie, iż dotyczy sytuacji w Kanadzie, że przypadki takie są bardzo rzadkie, a sama obecność nietoperzy w jednym pomieszczeniu z człowiekiem nie stanowi podstawy do niepokoju i wskazania do szczepień poekspozycyjnych. W doniesieniach medialnych pomija się jednak te istotne kwestie.
PROP zwróciła uwagę, że są one uproszczone i wywołują fałszywy alarm na temat zagrożenia wścieklizną ze strony nietoperzy. „Wykorzystywanie tej odgrzewanej historii bez rzetelnego osadzenia jej w realiach geograficznych i biologicznych buduje w Polsce atmosferę bezpodstawnego strachu, skutkującą m.in. zabijaniem chronionych prawnie nietoperzy i niszczeniem ich schronień” – zaznaczyli eksperci PROP.
Wskazali, że krajowe media rutynowo pomijają fundamentalny fakt, że zagrożenie klasyczną wścieklizną ze strony nietoperzy dotyczy wyłącznie Ameryki Północnej i Południowej. W Polsce oraz w całej Europie u dzikich nietoperzy nigdy nie stwierdzono klasycznego wirusa wścieklizny (RABV). Nie było więc także żadnego przypadku zarażenia się nim przez człowieka czy jakiekolwiek inne zwierzę, podkreśliła PROP.
Ponadto, w Kanadzie i USA przypadki zarażenia ludzi są rzadkie, lecz regularne, a główne ogniska występowania tego gatunku wirusa u nietoperzy koncentrują się w tropikalnych rejonach obu Ameryk, gdzie występuje żywiący się krwią ssaków gatunek nietoperza – wampir zwyczajny Desmodus rotundus.
PROP przypomniała, że na naszym kontynencie u nietoperzy występują zupełnie inne, specyficzne dla tych ssaków gatunki wirusów z rodzaju Lyssavirus, nazywane wirusami „wścieklizny nietoperzowej” (głównie EBLV-1 i EBLV-2). Charakteryzują się one niską infekcyjnością w stosunku do innych ssaków, jeśli już jednak wystąpią objawy, skutek zachorowania jest podobny jak w przypadku wścieklizny spowodowanej przez RABV, czyli jest prawie zawsze śmiertelny.
W ciągu ostatniego półwiecza w całej Europie odnotowano zaledwie kilkanaście przypadków transmisji wirusa „wścieklizny nietoperzowej” na inne ssaki, w tym tylko sześć dotyczyło ludzi. Co więcej, połowę ofiar stanowili zawodowi badacze nietoperzy, którzy ze względu na swoją profesję mieli regularny, bezpośredni kontakt z setkami osobników tych zwierząt, napisali naukowcy w swoim stanowisku.
Podkreślili, że ryzyko zakażenia się jednym z wirusów „wścieklizny nietoperzowej” w Europie jest – z naukowego punktu widzenia – skrajnie małe. Aby sprowadzić je praktycznie do zera, wystarczy stosować prostą, zdroworozsądkową zasadę, na którą stale powołują się specjaliści: nigdy nie chwytamy żadnych dzikich zwierząt gołymi rękoma – zwłaszcza tych, które wyglądają na osłabione, chore lub leżą na ziemi. Do ewentualnego zabezpieczenia znalezionego zwierzęcia zawsze należy użyć rękawic lub jakiegoś pojemnika – np. kartonika po herbacie.
Jeśli zaś nie zachowano takich środków ostrożności i nietoperz zdołał kogoś ugryźć, należy skontaktować się z lekarzem, który może zdecydować o szczepieniu poekspozycyjnym. Szczepionka jest powszechnie dostępna (ta sama co przeciw klasycznej wściekliźnie) i wykazuje całkowitą skuteczność.
„Pominięcie informacji o wyjątkowości zdarzenia oraz zasadniczych różnicach między wirusami występującymi u nietoperzy w Amerykach i Europie może sugerować, że ryzyko w Kanadzie i Polsce jest porównywalne. Dodatkowo przedstawianie tej historii jako nowego przypadku, bez wyjaśnienia, że dotyczy ona incydentalnego zdarzenia sprzed dwóch lat, szeroko opisywanego już w 2024 r., może wywoływać przekonanie, iż podobne sytuacje zaczynają się powtarzać. W rezultacie odbiorcy odnoszą wrażenie narastania problemu, choć nie jest to prawdą” – wyjaśnili eksperci. Dodatkowo, doniesienia medialne zostały w wielu przypadkach zilustrowane nierealistycznymi obrazkami wygenerowanymi przez AI, jak również zdjęciami nietoperzy europejskich, co sugeruje, że opisywane zdarzenie i ryzyko dotyczą również gatunków występujących w Polsce.
W ocenie PROP nośny medialnie pojedynczy wypadek, przedstawiony w sposób znacząco uproszczony lub zniekształcony, poczyni realne szkody w świadomości społecznej i przyrodzie. W takich wypadkach – w konfrontacji z siłą masowego przekazu – nietoperze oraz starający się je chronić przyrodnicy są na przegranej pozycji. Doniesienia tego rodzaju wywołują powszechny, irracjonalny strach przed pożytecznymi i ściśle chronionymi ssakami, a także zwiększa ryzyko niszczenia ich kolonii. Pod wpływem paniki wielu użytkowników budynków decyduje się bowiem na nielegalne przepłaszanie, zamykanie lub wręcz fizyczne likwidowanie całych schronień rozrodczych nietoperzy, i to podczas obecności w nich niesamodzielnych młodych. To z kolei zwiększa prawdopodobieństwo bezpośredniego kontaktu ludzi z nietoperzami, gdyż nagle pozbawione schronienia i dostępu do młodych nietoperze szukają w popłochu jakiejś kryjówki i często wpadają przez otwarte okna do mieszkań i innych pomieszczeń, szerząc niepotrzebny strach wśród kolejnych odbiorców medialnego przekazu.
Naukowcy zaapelowali do mediów, by w imię rzetelności dziennikarskiej zamieściły sprostowanie alarmistycznych informacji lub dodatkowe wyjaśnienia, np. przygotowane na podstawie informacji zawartych w stanowisku ekspertów PROP. Pomoże to chronić nietoperze oraz rzetelnie edukować społeczeństwo na temat roli tych zwierząt w środowisku oraz ich znaczenia dla gospodarki człowieka.
„Jednocześnie prosimy, by w przyszłości podobne doniesienia były przygotowywane w bardziej przemyślany i wyważony sposób, najlepiej po konsultacji z ekspertami” – podkreślili specjaliści.
Zwrócili uwagę, że wirus klasycznej wścieklizny (RABV) nie jest wirusem łatwo przenoszącym się między organizmami, a źródłem zdecydowanej większości zakażeń tym patogenem są psy (ok. 99 proc. przypadków). (PAP)
jjj/ agt/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.