Na przyhamowanym tempie rekrutacji studentów zagranicznych najwięcej tracą duże ośrodki akademickie, jak np. Warszawa - powiedziała w rozmowie z PAP prof. Celina Olszak. Dodała, że cudzoziemcy studiujący w Polsce są ważnym elementem gospodarki - generatorem stałego i przewidywalnego popytu.
Ośrodek Przetwarzana Informacji – Państwowy Instytut Badawczy opublikował w pierwszych dniach lipca wyniki swoich analiz, z których wynika, że liczba studentów zagranicznych w Polsce spadła w ciągu roku o ponad 7 tys. osób, a na pierwszy rok studiów w roku akademickim 2025/2026 przyjęto prawie 9 tys. mniej obcokrajowców niż rok wcześniej. To pokłosie wprowadzonych przed rokiem zmian przepisów dot. rekrutacji cudzoziemców oraz wydawania wiz studenckich, według których zagraniczni kandydaci na studia w Polsce m.in. muszą mieć poświadczenie znajomości języka wykładowego na poziomie co najmniej B2.
W tym kontekście rektorka Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach prof. Celina Olszak podkreśliła, że choć na studentów zagranicznych najczęściej patrzy się przez pryzmat edukacji i umiędzynarodowienia uczelni, to są oni ważnym elementem gospodarki krajowej.
Jak bowiem mówiła, obcokrajowcy na studia do Polski przyjeżdżają na okres od kilku miesięcy do kilku lat. – W tym czasie wynajmują mieszkania, korzystają z usług, np. rekreacji czy kultury, z transportu publicznego, z gastronomii. Do tego w zdecydowanej większości nie korzystają z systemu świadczeń czy bonusów socjalnych. Są więc takim generatorem stałego i bardzo przewidywalnego popytu. Dlatego w naszym raporcie nazwaliśmy ich inwestorami średnio- bądź długookresowymi, którzy być może nie inwestują w kapitał w tradycyjnym rozumieniu, ale każdego miesiąca, sukcesywnie i z dużą pewnością zasilają gospodarkę własnymi wydatkami – wyjaśniła rektorka w rozmowie z PAP.
Prof. Olszak nawiązała w ten sposób do przygotowanego przez jej uczelnię raportu pt. „Studenci zagraniczni w Polsce w kontekście nowych regulacji. Skala, trendy i znaczenie gospodarcze”, który opublikowano na początku br. Wyliczono tam, że przeciętny student zagraniczny, który mieszka w Polsce przez co najmniej 9-12 miesięcy w roku, wydaje ok. 3980-6000 zł miesięcznie, czyli ok. 35800-75000 zł rocznie.
- Łącznie z czesnym daje to ponad 6,8 mld zł, które studenci zagraniczni „inwestują” rocznie w Polsce. Jest to zatem bardzo realne wsparcie dla samych uczelni, lokalnych gospodarek, lokalnych przedsiębiorców rynku mieszkaniowego i oczywiście budżetu miast akademickich – podkreśliła rektorka.
Tym samym - dodała - na przyhamowanym tempie rekrutacji studentów zagranicznych najwięcej tracą duże ośrodki akademickie, jak np. Warszawa. Z raportu wynika bowiem, że obecność studentów zagranicznych generuje w największych ośrodkach akademickich wpływy rzędu kilkuset milionów zł oraz wpływy z podatków rzędu kilkudziesięciu milionów zł, a w przypadku Warszawy to wpływy rzędu prawie 2 mld zł rocznie i prawie 200 mln zł z tytułu podatków.
Ponadto, w ocenie prof. Olszak, studenci zagraniczni mogą też być „ważnym stabilizatorem niekorzystnych trendów demograficznych w Polsce”. – Mniej studentów zagranicznych to również mniejsze umiędzynarodowienie uczelni, z którego są one później rozliczane w ewaluacji czy różnego rodzaju rankingach; mniej programów anglo- czy obcojęzycznych, ograniczenie różnorodności środowiska akademickiego czy mniejsze dochody z czesnego – wymieniała.
- Poza tym, studenci zagraniczni niejednokrotnie stają się „ambasadorami” Polski na świecie. Wracając po studiach do swoich krajów często po latach piastują ważne pozycje, np. rządowe, decydując o przyszłych projektach, umowach bilateralnych itd. – mówiła rektorka.
Z kolei pytana o wprowadzone przed rokiem zmiany przepisów w ramach tzw. specustawy wizowej, które m.in. wymagają od zagranicznych kandydatów na studia w Polsce poświadczenia znajomości języka wykładowego na poziomie co najmniej B2 czy potwierdzenia przez Narodową Agencję Wymiany Akademickiej (NAWA) świadectw ukończonych szkół, odpowiedziała: - Wybierając uczelnie kandydat z zagranicy oczywiście patrzy na ofertę edukacyjną i na warunki życia w danych kraju, ale kieruje się również pewnością co do procedur administracyjnych – chce mieć pewność, że te procedury się nie przedłużą albo że jego wniosek nie zostanie ostatecznie wycofany. Obecnie w Polsce widzi tu pewne ryzyko. Oczywiście nikt nie kwestionuje, że bezpieczeństwo państwa jest absolutnym priorytetem, a nowe przepisy mają pomóc je zapewnić. Jednak w wyborze akurat naszego kraju do studiowania przewidywalność procedur ma również znaczenie.
Jak podała prof. Olszak, w Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach w roku akademickim 2025/2026 studiowało łącznie 395 studentów z zagranicy; wśród studentów długoterminowych (pełny program studiów) najwięcej było osób z Ukrainy, Białorusi, Wietnamu, Egiptu i Chin; wśród krótkoterminowych (semestr lub dwa) - najwięcej z Hiszpanii, Włoch, Portugalii, Francji, Niemiec czy Turcji.
Z raportu Ośrodka Przetwarzana Informacji - Państwowego Instytutu Badawczego (OPI PIB) wynika, że łączna liczba studentów zagranicznych w Polsce spadła w ciągu roku o 7,1 tys. (do 97 950 osób). Na pierwszy rok studiów przyjęto o 8,8 tys. mniej obcokrajowców niż rok wcześniej. W rezultacie współczynnik umiędzynarodowienia obniżył się do 7,5 proc.
Według danych GUS rok wcześniej, czyli w roku akademickim 2024/2025, w uczelniach w Polsce studiowało ponad 1,28 mln studentów, z czego 108,6 tys. osób to obcokrajowcy, którzy stanowili 8,5 proc. ogólnej liczby studentów. (PAP)
Nauka w Polsce
akp/ bar/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.