W spokojnych czasach ceny akcji firm z różnych branż podążają własnymi drogami. Podczas kryzysu te różnice zanikają, a rynkiem zaczyna rządzić jeden wspólny ruch. Międzynarodowy zespół z udziałem fizyka z IFJ PAN opracował wskaźnik, który pozwala uchwycić tę zmianę.
Banki reagują na stopy procentowe, spółki energetyczne na ceny surowców, a firmy technologiczne na popyt na elektronikę i usługi cyfrowe. Dzięki temu zmiany cen ich akcji nie są identyczne. Inwestor może rozłożyć kapitał między różne branże i ograniczyć ryzyko, że wszystkie jego aktywa stracą jednocześnie.
Podczas kryzysu ta różnorodność słabnie. Gdy narasta strach, inwestorzy przestają zwracać uwagę na różnice między sektorami i sprzedają wiele rodzajów akcji na raz. Spółki, które wcześniej poruszały się niezależnie, zaczynają zgodnie tracić na wartości. Dywersyfikacja zawodzi właśnie wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna.
Ślady tego zjawiska można znaleźć w macierzy korelacji - dużej tabeli pokazującej, jak silnie zmiany cen poszczególnych akcji są ze sobą powiązane. Problem polega na tym, że część widocznych zależności jest jedynie przypadkowym skutkiem ograniczonej liczby obserwacji. Trzeba więc oddzielić rzeczywistą strukturę rynku od statystycznego szumu.
Badacze, wśród których był prof. Paweł Błasiak z Instytutu Fizyki Jądrowej PAN, wykorzystali w tym celu teorię macierzy losowych, a swoje wyniki opublikowali w czasopiśmie naukowym „Digital Finance” .
Metodę tę rozwijano pierwotnie między innymi po to, by opisywać skomplikowane poziomy energii ciężkich jąder atomowych. Zamiast dokładnie modelować oddziaływania ogromnej liczby składników, badano statystyczne właściwości dużych macierzy. Podobne narzędzia pozwalanaulją jednak dziś analizować także układy złożone z wielu powiązanych ze sobą spółek.
Badacze skorzystali z rozkładu Marczenki–Pastura. Wyznacza on zakres, w którym powinny znaleźć się wartości uzyskane z macierzy korelacji, gdy obserwowane zależności są przypadkowe. Wyniki wyraźnie wykraczające poza ten zakres można traktować jako oznakę rzeczywistego, wspólnego zachowania cen.
Najsilniejszy z rozpoznanych wzorców obejmuje cały rynek. Kolejne odpowiadają grupom spółek, na przykład poszczególnym sektorom gospodarki. W normalnych warunkach takich grupowych wzorców jest kilka. Oznacza to, że oprócz ogólnej sytuacji giełdowej na ceny nadal wpływają czynniki charakterystyczne dla banków, przemysłu czy firm technologicznych.
Zespół analizował notowania spółek należących do indeksów S&P 500 i STOXX Europe 600. Korelacje obliczano w przesuwających się oknach obejmujących 23 dni handlowe, dzięki czemu można było śledzić zmiany struktury rynku mniej więcej z miesiąca na miesiąc. Wyniki porównano dla światowego kryzysu finansowego z 2008 roku, europejskiego kryzysu zadłużeniowego oraz załamania wywołanego pandemią COVID-19.
We wszystkich trzech przypadkach pojawił się podobny obraz. Liczba istotnych wzorców grupowych gwałtownie malała, niekiedy pozostawał zaś tylko jeden dominujący ruch całego rynku. Jednocześnie rosła zmienność notowań. Zamiast wielu sektorów reagujących na własne problemy giełda zaczynała przypominać orkiestrę, w której wszystkie instrumenty grają tę samą, alarmową nutę.
Na tej podstawie autorzy zaproponowali wskaźnik GMR. Określa on, jak silne są wzorce związane z poszczególnymi grupami spółek w porównaniu ze wspólnym ruchem całego rynku. Wysoka wartość oznacza zachowanie różnic między sektorami. Spadek w kierunku zera sygnalizuje, że zaczynają one poruszać się niemal jednakowo, a możliwości ograniczania ryzyka przez dywersyfikację zanikają.
GMR zachowuje się podobnie do znanych indeksów zmienności VIX i VSTOXX. Ma jednak tę zaletę, że można go obliczyć na podstawie samych notowań akcji. Nie wymaga danych z rynku opcji, które dla wielu giełd nie są dostępne.
Analiza objęła trzy znane kryzysy i dobrany zbiór dużych, płynnych spółek. Badacze zaznaczają, że GMR należy traktować przede wszystkim jako wskaźnik bieżącej zmiany struktury rynku. W niektórych przypadkach może on nieco wcześniej ujawniać narastające napięcie, ale nie pokazano, że niezawodnie zapowiada przyszłe załamania.
Może za to ostrzegać, że rynek przestaje być zbiorem różnych branż, a zaczyna zachowywać się jak jeden silnie powiązany układ. To ważna wiadomość dla inwestorów: portfel może zawierać wiele spółek, lecz gdy wszystkie reagują tak samo, różnorodność istnieje już tylko na papierze.(PAP)
kmp/ bar/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.