Program Legislative Influence Detector pozwala wykryć wprowadzone przez lobbystów treści w amerykańskich ustawach – informuje „New Scientist”.
Program stara się znaleźć źródła wprowadzanych do projektów ustaw fragmentów. Dzięki temu wyborcy mogą się przekonać, kto wpływa na treść ustaw. Wpływanie przez firmy czy inne zainteresowane podmioty na prawodawstwo ma długą historię. Dlatego właśnie naukowcy z University of Chicago, działający w ramach program “Data Science for Social Good”, stworzyli Legislative Influence Detector.
"Mamy nadzieję, że dzięki wykorzystaniu tego programu rząd pozostanie odpowiedzialny” - powiedział członek zespołu Julian Katz-Samuels, obecnie doktorant na Uniwersytecie w Michigan. Aby ocenić projekt od kulis, oprogramowanie analizuje 500 000 rządowych dokumentów, jak również tysiące fragmentów tekstu sporządzonych przez grupy lobbystów, które zostały zapisane w bazie danych. Następnie algorytm znajduje 100 dokumentów najbardziej pasujących do badanego projektu ustawy.
Oprogramowanie może ujawnić fragmenty tekstu napisane pierwotnie przez aktywistów i członków grup interesów. Potrafi również znaleźć „pożyczki” z rozwiązań legislacyjnych wprowadzonych wcześniej na przykład w jednym ze stanów.
W ramach eksperymentu naukowcy przeanalizowali projekt poprawki do ustawy Senatu stanu Wisconsin, zakazującej aborcji po 20. tygodniu ciąży z przyczyn innych niż ratowanie życia. Udało się odkryć, że fragment dotyczący 20. tygodnia jako momentu, w którym płód zaczyna odczuwać ból, pojawił się w takiej czy innej formie w kilku innych projektach ustaw dotyczących aborcji w całym kraju. Dalsze badania pozwoliły prześledzić pochodzenie tekstu aż do strony internetowej antyaborcyjnej, organizacji, która wydaje się być pierwotnym autorem tekstu.
Legislative Influence Detector to kolejny z serii projektów, które starają się korzystać z komputerów, aby patrzeć rządzącym na ręce. Na przykład Chengkai Li, specjalista od komputerów z University of Texas w Arlington buduje system The Claim Buster, pozwalający sprawdzać wypowiedzi polityków w czasie rzeczywistym.
Li przewiduje, że ostateczna platforma będzie mogła przeanalizować zapis wystąpienia lub debaty prezydenckiej, wybierając te fragmenty, o których wiadomo, że są prawdziwe bądź fałszywe. Ułatwiłoby to pracę dziennikarzom, którzy mogliby skupić się na bardziej złożonych problemach.(PAP)
pmw/ agt/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.