Badacze przeanalizowali diagnozy schizofrenii u dzieci i młodzieży w Polsce

Fot. Adobe Stock
Fot. Adobe Stock

Liczba nowych diagnoz ze spektrum schizofrenii u dzieci i młodzieży w Polsce pozostaje stabilna, ale coraz częściej dotyczy młodszych pacjentów, a w statystykach wyraźnie dominuje schizofrenia – wskazują badacze z Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz z Centrum Synteza w Krakowie, którzy przeanalizowali dane NFZ.

Jak podkreślają, diagnozy mogą odzwierciedlać nie tylko sytuację zdrowotną, lecz także sposób działania systemu ochrony zdrowia.

Schizofrenia to jedno z najpoważniejszych zaburzeń psychicznych, które wpływa na sposób myślenia, odczuwania i postrzegania rzeczywistości. Może wiązać się z urojeniami, omamami, dezorganizacją myślenia, wycofaniem społecznym czy spadkiem funkcjonowania w szkole i w relacjach.

Choć najczęściej rozpoznaje się ją u młodych dorosłych, w rzadkich przypadkach diagnoza dotyczy także dzieci i nastolatków. Właśnie tej grupie przyjrzeli się polscy badacze.

Zespół kierowany przez dr hab. Wirginię Krzyściak z Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum przeanalizował dane ponad 9 tysięcy pacjentów w wieku 0–17 lat, którzy w latach 2014–2019 po raz pierwszy otrzymali diagnozę zaburzeń ze spektrum schizofrenii podczas hospitalizacji psychiatrycznej.

Dane pochodziły z rejestru Narodowego Funduszu Zdrowia i obejmowały leczenie w publicznych szpitalach. Wyniki opublikowano w czasopiśmie „Psychiatria Polska”.

– Chcieliśmy sprawdzić, czy obserwowane zmiany wynikają z rzeczywistej sytuacji zdrowotnej, czy raczej ze sposobu działania systemu ochrony zdrowia – powiedziała w rozmowie z PAP dr hab. Wirginia Krzyściak.

Jak podkreśliła, w Polsce brakuje systematycznych analiz epidemiologicznych opartych na rzeczywistych danych naszych pacjentów. – Bez takich informacji trudno ocenić skalę problemu i dobrze zaplanować opiekę – zaznaczyła.

Analiza nie wykazała wzrostu liczby nowych diagnoz w badanym okresie. Ogólna liczba przypadków pozostawała stabilna, a liczba rozpoznań schizofrenii nawet stopniowo malała.

Coraz więcej diagnoz stawiano jednak w młodszej grupie pacjentów: 13–14-latków oraz wśród dzieci poniżej 12. roku życia. Jednocześnie spadał odsetek rozpoznań wśród starszych nastolatków. Dr hab. Wirginia Krzyściak zaznaczyła, że „podobne zjawisko obserwowano w USA i krajach skandynawskich”. Tam wiązano je raczej z wcześniejszym kierowaniem dzieci na diagnostykę niż ze wzrostem zachorowań.

Wcześniejsze rozpoznanie może oznaczać szybszą pomoc. Z drugiej strony w psychiatrii dziecięcej diagnoza bywa szczególnie trudna – objawy mogą się zmieniać wraz z rozwojem.

Badacze analizowali trzy rozpoznania według klasyfikacji ICD-10: schizofrenię (F20), zaburzenie schizotypowe (F21) i schizoafektywne (F25). Okazało się, że aż około 80 proc. przypadków stanowiła schizofrenia (F20). Pozostałe kategorie stosowano znacznie rzadziej. – Podobne wzorce obserwowano w Szwecji, Finlandii i Niemczech – powiedziała w rozmowie z PAP ekspertka. Jej zdaniem może to wynikać z trudności diagnostycznych oraz ograniczeń klasyfikacji ICD-10, która była tworzona głównie z myślą o dorosłych pacjentach. W praktyce oznacza to, że część przypadków może być klasyfikowana w sposób uproszczony.

W Polsce finansowanie leczenia psychiatrycznego zależy od kodu rozpoznania. Niektóre diagnozy łatwiej uzasadniają hospitalizację, ułatwiają dostęp do refundowanych leków lub są mniej problematyczne przy kontrolach.

– Badania międzynarodowe pokazują, że system rozliczeń może wpływać na sposób przypisywania rozpoznań. Nasze wyniki sugerują, że również w Polsce czynniki organizacyjne i finansowe mogą mieć znaczenie – powiedziała dr hab. Wirginia Krzyściak. Jej zdaniem „to nie kwestia błędów lekarzy, lecz mechanizmów systemowych”. Jak podkreśliła, lekarze działają przede wszystkim w interesie pacjenta. Jednak w systemie opartym na kodach diagnostycznych wybór rozpoznania może wpływać na dostęp do leczenia.

Rozpoznanie schizofrenii u dziecka ma duże znaczenie nie tylko medyczne, ale i społeczne.

– To diagnoza, która może mieć konsekwencje psychologiczne i społeczne, dlatego wymaga szczególnej ostrożności i obserwacji w czasie – zaznaczyła ekspertka. – Chodzi o to, by zapewnić pomoc bez pochopnego przypisywania trwałej etykiety.

Badanie wykazało również, że koszty leczenia rosły, mimo że liczba hospitalizacji nie zwiększała się. Może to oznaczać większą złożoność przypadków, zmiany w finansowaniu albo niedopasowanie systemu do potrzeb pacjentów.

Zdaniem autorów to ważny sygnał dla decydentów. – Kluczowe jest rozwijanie opieki środowiskowej, wcześniejsza diagnostyka oraz stosowanie nowoczesnych klasyfikacji, takich jak ICD-11 czy DSM-5. Ważne jest też powiązanie finansowania z jakością opieki, a nie wyłącznie z kategorią rozpoznania – podsumowała dr hab. Wirginia Krzyściak.

Anna Mikołajczyk-Kłębek (PAP)

wl/ zan/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Fot. Adobe Stock

    Ekspert: szkodliwość kawy jest mitem

  • Fot. Adobe Stock

    Lekarz: otyłość to przewlekła choroba cywilizacyjna dotykająca miliony Polaków, w tym dzieci

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera