Choć Polska zdała egzamin z przygotowania samej misji, to nie wykorzystała jej potencjału edukacyjnego po powrocie Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego na Ziemię – ocenił prof. Grzegorz Wrochna. W czwartek 25 czerwca minie rok od wylotu pierwszego polskiego astronauty na Międzynarodową Stację Kosmiczną.
Polska misja kosmiczna IGNIS była częścią komercyjnej załogowej wyprawy Ax-4, realizowanej przez firmę Axiom Space. Podczas dwutygodniowej misji na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) astronauci prowadzili badania naukowe w warunkach mikrograwitacji oraz angażowali się w działania edukacyjne.
Zdaniem byłego prezesa Polskiej Agencji Kosmicznej (POLSA), dziś dyrektora ds. międzynarodowych w Creotech Instruments S.A., prof. Grzegorza Wrochny, „Polska zdecydowanie zdała egzamin z przygotowania samej misji”.
- To było kilka lat wytężonej pracy Polskiej Agencji Kosmicznej. Najpierw były starania o to, by to nasz kandydat został astronautą rezerwowym ESA (Europejskiej Agencji Kosmicznej), pomimo wówczas niezwykle małego wkładu Polski. Potem przyszedł czas na rozpropagowanie tego sukcesu w mediach. Na tej fali przekonywaliśmy decydentów, że kosmos to nie tylko astronauci, ale przede wszystkim technologie ważne dla gospodarki i bezpieczeństwa, dlatego musimy zdecydowanie więcej inwestować w ESA - przypomniał.
Dodał, że kiedy to się udało, a zwiększony wkład Polski umożliwił wysłanie astronauty na ISS, rozpoczęły się już bieżące przygotowania: bezpośrednia współpraca z ESA i Axiom Space przy uzyskiwaniu wszystkich niezbędnych certyfikatów i pozwoleń oraz wyborze eksperymentów.
- Później wspieraliśmy autorów eksperymentów w przygotowaniach do lotu, ustalaliśmy dokładny harmonogram misji i dopracowywaliśmy kolejne szczegóły. Wreszcie przygotowaliśmy bogate programy komunikacyjne i edukacyjne. Tych programów niestety nie udało się zrealizować, jednak wielkim sukcesem misji IGNIS było przeprowadzenie 13 eksperymentów przygotowanych przez polskie firmy i instytucje naukowe. To pokazało, że jesteśmy gotowi do prowadzenia badań w kosmosie – ocenił prof. Wrochna w rozmowie z PAP.
Jak dodał, samo przygotowanie misji również „przebiegało bardzo sprawnie”, a wspominając kilkukrotnie przesuwany start rakiety podkreślił, że takie rzeczy zdarzają się regularnie.
- Niestety, dotychczas nie wykorzystaliśmy potencjału edukacyjnego tej misji zaraz po powrocie astronauty – ocenił prof. Wrochna.
Jak jednak zaznaczył, „nie wszystko jest stracone”. Przypomniał, że pierwszy Polak w kosmosie, Mirosław Hermaszewski (zm. w 2022 r.) przez całe życie odwiedzał szkoły i uczestniczył w różnych wydarzeniach, opowiadając o swojej misji.
Właśnie ten aspekt edukacji od najmłodszych lat - zdaniem prof. Wrochny - może być jednym z największych efektów polskiej misji kosmicznej. Jak bowiem mówił, technologie kosmiczne to technologie przyszłości – teraz pracuje się nad misjami, które wylecą za kilka lat, a do celu dotrą za jeszcze kilka kolejnych.
- Dlatego wcale nie jest za wcześnie, żeby kosmosem zainteresować już teraz przedszkolaki. Z biegiem lat pojawią się u nich inne zainteresowania i inne pomysły na życiową karierę, ale bardzo ważne jest, żeby ten potencjał odpowiednio wcześnie zagospodarować. Świetnie mówi o tym Sławosz Uznański-Wiśniewski: nie każdy będzie astronautą, ale każdy może robić coś dla kosmosu, dla astronautów, dla technologii kosmicznych. Zresztą dziś kosmos to nie tylko astronomowie, astrofizycy i inżynierowie. Potrzebni są też finansiści, prawnicy, menedżerowie, biolodzy, socjologowie, lekarze, a nawet projektanci, np. wnętrz przyszłych statków kosmicznych czy kombinezonów – opowiadał prof. Wrochna.
PAP zapytała też, czy w jego ocenie polska misja kosmiczna przyczyniła się do wzrostu świadomości społeczeństwa i wiary, że Polska może mieć swoje miejsce w sektorze kosmicznym.
Odpowiadając prof. Wrochna wspomniał, że gdy przed pięcioma laty obejmował kierownictwo w POLSA i mówił o szansie dla Polski w tej dziedzinie, często spotykał się z uśmieszkami i niedowierzaniem.
– Teraz to się zmieniło diametralnie. Już sam fakt, że Sławosz Uznański-Wiśniewski został astronautą rezerwowym sprawił, że w mediach zrobiło się o tym głośno. To z kolei dało nam szansę mówienia decydentom także o innych zastosowaniach technologii kosmicznych, zwłaszcza tych, które są dzisiaj niezbędne dla nowoczesnej gospodarki i naszego bezpieczeństwa. Ten przekaz dotarł, dzięki czemu w 2023 r. doszło do znacznego zwiększenia polskiego wkładu do Europejskiej Agencji Kosmicznej, a dziś, po kolejnym zwiększeniu wkładu w ubiegłym roku, jesteśmy już pod tym względem w czołówce. To, że to się wszystko tak potoczyło i rozwinęło, jest w ogromnej mierze skutkiem wysłania Polaka na orbitę - podsumował prof. Wrochna.
Agnieszka Kliks-Pudlik (PAP)
akp/ agt/ bar/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.