Osoby LGBT+ rzadziej wykonują badania przesiewowe w kierunku raka, zwłaszcza piersi i szyjki macicy - informuje czasopismo „Cancer”. Zjawisko to wynika prawdopodobnie z barier w dostępie do opieki zdrowotnej, w tym obaw przed ujawnieniem swojej tożsamości personelowi medycznemu oraz doświadczeń dyskryminacji w placówkach medycznych.
Naukowcy z Ohio State University Wexner Medical Center przeprowadzili analizę informacji zebranych od ponad 663 tys. dorosłych mieszkańców USA, kwalifikujących się do zalecanych badań przesiewowych. Pokazała ona wyraźny wzorzec: osoby z mniejszości seksualnych i część osób transpłciowych realizowały je wyraźnie rzadziej.
Największe różnice dotyczyły cytologii i mammografii. Kobiety z mniejszości seksualnych, w tym lesbijki i osoby biseksualne, rzadziej wykonywały badania w kierunku nowotworów szyjki macicy (o 8 proc.) oraz piersi (o 16 proc.) w porównaniu z kobietami heteroseksualnymi.
Jeszcze większe różnice dotyczyły osób transpłciowych. W porównaniu z uczestnikami cispłciowymi znacznie rzadziej poddawały się one badaniom w kierunku raka szyjki macicy (o 42 proc.) i piersi (o 76 proc.).
Natomiast sam wskaźnik zachorowalności na choroby onkologiczne nie różnił się istotnie między badanymi grupami. Zdaniem autorów sugeruje to, że problem dotyczy przede wszystkim dostępu do profilaktyki, a nie samego ryzyka choroby.
- Dane pokazują, że osoby z mniejszości seksualnych i płciowych, szczególnie osoby transpłciowe, napotykają istotne bariery w dostępie do badań przesiewowych - podsumował współautor publikacji (https://doi.org/10.1002/cncr.70462) prof. Timothy M. Pawlik.
Badacze tłumaczą, że część zaobserwowanych różnic (ok. 60 proc.) może wynikać z nierówności w dostępie do opieki zdrowotnej. Chodzi m.in. o niższe dochody, brak stałego lekarza, gorsze ubezpieczenie zdrowotne czy mniej stabilne zatrudnienie wśród osób z mniejszości seksualnych.
Jednak ok. 30-40 proc. różnic nie da się wytłumaczyć tymi zmiennymi. W ich przypadku mogą działać inne, trudniejsze do zmierzenia czynniki, przede wszystkim wcześniejsze doświadczenia dyskryminacji w placówkach medycznych, brak poczucia bezpieczeństwa oraz obawa przed ujawnieniem orientacji lub tożsamości płciowej.
W pracy zwrócono też uwagę na sposób organizacji systemu ochrony zdrowia. Badania przesiewowe są często przypisywane na podstawie płci, jaką pacjent ma wpisaną w dokumenty, a nie jego rzeczywistej anatomii. To może powodować, że osoby transpłciowe nie dostają zaproszeń na badania albo są kierowane nie tam, gdzie powinny.
Kolejnym czynnikiem może być przygotowanie personelu medycznego. Część lekarzy przyznaje, że nie czuje się wystarczająco kompetentna w opiece nad osobami transpłciowymi, co może wpływać zarówno na jakość opieki, jak i komfort pacjentów.
Katarzyna Czechowicz (PAP)
kap/ agt/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.