Prognozowanie pogody to proces oparty na fizyce atmosfery i oceanu, zaawansowanej matematyce oraz mocy superkomputerów - podkreśla meteorolog Michał Brennek. Współczesna nauka pozwala na niezwykle precyzyjne określenie warunków atmosferycznych – pod warunkiem, że nie wybiegamy zbyt daleko w przyszłość.
– Najwyższą trafnością charakteryzują się prognozy na pierwsze trzy doby, na okres od czterech do siedmiu dni – bardzo dobrą, a od około siódmego do dziesiątego dnia prognoza staje się raczej scenariuszem: możemy określić trendy, na przykład czy nadchodzi ocieplenie, ochłodzenie albo okres z opadami, ale nie pogodę „co do godziny” w konkretnym miejscu – mówił w rozmowie z PAP meteorolog Michał Brennek z Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki PAN.
Jak wyjaśnił ekspert, podstawą współczesnego prognozowania są modele numeryczne, czyli programy, które na superkomputerach rozwiązują układ równań opisujących fizykę atmosfery i oceanu. – Model musi wystartować z możliwie wiernego obrazu bieżącego stanu. Na przykład Europejskie Centrum Średnioterminowych Prognoz Pogody (ECMWF), którego model regularnie zajmuje czołowe miejsca w międzynarodowych weryfikacjach sprawdzalności, przetwarza w tym celu codziennie dziesiątki milionów obserwacji: w większości satelitarnych, ale też z balonów meteorologicznych, samolotów, statków, boi i stacji naziemnych – tłumaczył Brennek.
Natomiast rolą synoptyka jest interpretacja wyników modeli: konfrontuje je z bieżącymi obserwacjami i własnym doświadczeniem oraz koryguje tam, gdzie modele systematycznie sobie nie radzą.
Jak dodał rozmówca PAP, atmosfera jest układem chaotycznym, a więc drobne niedokładności w danych startowych modeli rosną z każdym kolejnym dniem obliczeń. - Dlatego ECMWF – oprócz pojedynczej prognozy – liczy równolegle wiązkę 51 scenariuszy, różniących się minimalnie warunkami początkowymi. Dopóki scenariusze są zgodne, prognoza jest pewna, kiedy natomiast zaczynają się rozjeżdżać, uczciwiej jest mówić o prawdopodobieństwie i trendach. Podstawowa prognoza deterministyczna ECMWF sięga 10 dni, wiązka scenariuszy 15 dni, a prognozy przedłużone nawet do 46 dni, ale te ostatnie służą wyłącznie ocenie trendów – wyjaśniał.
Brennek podkreślił również, że sprawdzalność prognoz stale rośnie. – Z weryfikacji ECMWF wynika, że zyskujemy mniej więcej jeden dzień na dekadę: dzisiejsza prognoza na sześć dni jest średnio tak trafna, jak dziesięć lat temu prognoza na pięć dni – powiedział.
Z kolei pytany o aplikacje pogodowe w telefonach, które czasem potrafią pokazywać słońce - gdy za oknem pada deszcz, Michał Brennek wyjaśnił, że choć niemal wszystkie korzystają z prognoz numerycznych, to różnią się źródłem i świeżością danych. - Kluczowe jest, z którego centrum obliczeniowego pochodzi prognoza: część aplikacji opiera się na darmowym amerykańskim modelu GFS, inne wykupują dostęp do danych ECMWF. Drugą kwestią jest to, jak szybko aplikacja sięga po nowe obliczenia. ECMWF publikuje dwie pełne prognozy na dobę, z godziny 00:00 i 12:00 UTC, uzupełniane dwiema krótszymi. Zanim wyniki przejdą przez obliczenia i dystrybucję, prognoza w telefonie może mieć już kilka-kilkanaście godzin - opowiadał.
Inną kwestią jest rozdzielczość i to, czego dany model nie rozwiązuje. – Globalny model ECMWF liczy na siatce o oczku około 9 km. Prognoza opisuje więc uśrednione warunki w kwadracie wielkości Tychów czy Augustowa: deszcz może spaść na jednym jego końcu, podczas gdy na drugim będzie sucho. Dlatego opady i burze uczciwie podaje się w formie prawdopodobieństwa – podkreślił meteorolog. Zastrzegł, że w krótkoterminowym prognozowaniu wciąż nieocenione pozostają klasyczne narzędzia.
– W perspektywie najbliższych 3-6 godzin najlepszym narzędziem jest radar meteorologiczny, który pokazuje, gdzie opady i burze występują naprawdę. Na tej podstawie można dać dobrą prognozę przemieszczanie się stref opadów na jedną do trzech godzin naprzód. Do tego zwykłe spojrzenie w niebo, które wciąż pozostaje niezastąpionym instrumentem meteorologicznym, własna wiedza oraz oficjalne prognozy synoptyczne, np. na stronach IMGW, w których doświadczony specjalista opisuje i komentuje rzeczywiste procesy zachodzące w atmosferze, dają nam rewelacyjne narzędzie do współpracy z pogodą – podsumował Michał Brennek.
W ostatnich dniach Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydaje ostrzeżenia przed upałem dla niemal całego kraju; na południowym wschodzie termometry mają wskazywać nawet 40 st. C. W części województw obowiązują też alerty przed burzami. (PAP)
akp/ zan/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.