Użycie sztucznej inteligencji nie powoduje na razie masowego bezrobocia, ale może na przykład ograniczać młodym dostęp do pierwszych stanowisk i zadań, na których uczą się zawodu – wskazywali eksperci podczas 30. Festiwalu Nauki w Warszawie. Ich zdaniem warto patrzeć nie tylko na zwolnienia, ale też na to, kogo firmy przestają zatrudniać.
Firmy nie muszą masowo zwalniać pracowników, aby sztuczna inteligencja zaczęła zmieniać rynek pracy. Mogą po prostu zatrudniać mniej nowych osób albo powierzać AI zadania wykonywane dotychczas przez początkujących pracowników – podkreślali eksperci podczas festiwalowej debaty.
Prof. Izabela Grabowska, socjolożka i ekonomistka, zajmująca się mobilnością pracowniczą i migracjami z Akademii Leona Koźmińskiego, zwracała uwagę, że pytanie, czy AI „zabierze ludziom pracę”, jest zbyt proste. Ważniejsze jest, komu technologia może utrudnić wejście na rynek pracy, komu pomoże w awansie, a kogo przesunie do gorszych form zatrudnienia.
Mówiła o „pełzającej” zmianie na rynku pracy i wskazywała, że jej przejawem nie musi być fala zwolnień, ale „ciche niedopuszczanie” części osób do odpowiednich ścieżek zawodowych. Dotyczyć to może szczególnie młodych, migrantów, osób, których kwalifikacje są słabiej rozpoznawane, oraz pracowników wykonujących łatwe do standaryzacji zadania.
W przypadku osób młodych AI może przejmować zadania, które dotychczas pozwalały początkującym pracownikom zdobywać doświadczenie. – Nie mogą zniknąć zadania, na których człowiek uczy się zawodu – apelowała prof. Grabowska.
Jak tłumaczyła, absolwent prawa nie zostaje od razu wyspecjalizowanym prawnikiem – potrzebuje czasu i doświadczenia. Jeśli najprostsze zadania zostaną przekazane AI, może zabraknąć etapu, na którym przyszli specjaliści uczą się zawodu. Zdaniem Grabowskiej warto więc obserwować nie tylko poziom bezrobocia, ale również to, czy młodzi mają dostęp do staży, praktyk i stanowisk juniorskich.
Dr Konrad Maj zwracał uwagę, że nie wystarczy pytać, czy firmy zwalniają pracowników z powodu AI. Istotne jest również, czy zatrudniają nowych. Firma może zachować dotychczasową załogę, ale przed zatrudnieniem kolejnej osoby sprawdzić, czy jej zadania można wykonać za pomocą AI.
Na razie nie widać jednak masowych zwolnień związanych ze sztuczną inteligencją. Prof. Dominik Batorski przywołał badanie CBOS, w którym 2 proc. respondentów deklarowało, że straciło pracę lub ma mniej zleceń w związku z AI. Zastrzegł, że nawet w tych przypadkach nie zawsze można jednoznacznie stwierdzić, że rzeczywistą przyczyną była sztuczna inteligencja.
Batorski przypomniał też, że technologiczne zmiany rynku pracy zaczęły się na długo przed pojawieniem się generatywnej AI. Cyfryzacja, automatyzacja i robotyzacja już wcześniej powodowały zanikanie części zadań i zmiany w strukturze zatrudnienia.
Dr Maj zastrzegał jednak, że obecna zmiana może różnić się od wcześniejszych przełomów technologicznych.
– Ale tutaj mówimy o technologii, która naprawdę nas zastępuje, nasze myślenie. Elektryfikacja czy jakiekolwiek inne technologie wcześniejsze nie myślały same – mówił.
Maj zwracał uwagę, że dzięki AI jedna osoba może wykonywać zadania, do których wcześniej potrzebowała pomocy innych pracowników. Jego zdaniem może to dotknąć m.in. stanowisk asystenckich. Zastrzegał jednak, że skutki tej zmiany należy oceniać także w dłuższej perspektywie. – Popatrzmy sobie bardziej w przód, co będzie za kilka lat – mówił.
Batorski zwracał natomiast uwagę, że ważne jest nie tylko to, czy ludzie będą mieli pracę, ale również, jaka to będzie praca. Technologia może obniżać próg wejścia do niektórych zawodów, ale także sprzyjać pracy platformowej i wykonywaniu zadań poniżej kwalifikacji.
Robot zamiast migranta?
Starzejące się społeczeństwa europejskie potrzebują pracowników, a rozwój robotyzacji i AI rodzi pytanie, czy część niedoborów kadrowych można uzupełnić technologią.
Dr Maj przywołał badanie, w którym respondentów poproszono, aby wyobrazili sobie, że kierują firmą i mają do wyboru zakup robota albo zatrudnienie migranta wykonującego porównywalną pracę. Większość badanych wybrała robota.
Zdaniem Maja wynik może mieć związek z negatywnymi postawami wobec migrantów. Jak mówił, migracja bywa kojarzona z osobami nielegalnie przekraczającymi granicę czy popełniającymi przestępstwa, co może wpływać na społeczne postrzeganie migrantów. Badacz podkreślił, że takie nastawienie jest niebezpieczne, ponieważ polski rynek pracy będzie potrzebował pracowników z zagranicy.
Prof. Grabowska zwracała jednak uwagę, że w rzeczywistych warunkach wybór „człowiek albo maszyna” często jest pozorny, a automatyzacja nie nastąpi z dnia na dzień. – Nie, to się będzie działo bardzo długo, dlatego, że my jesteśmy po 30 latach trudnej transformacji systemowej. Nie zakumulowaliśmy tyle kapitału, żeby dzisiaj pójść: to ja poproszę tego robota za kilka milionów złotych – mówiła Grabowska, wskazując szczególnie na sytuację małych i mikroprzedsiębiorstw.
Przywołała przykład firmy, w której zakup maszyny może zwrócić się dopiero po pięciu latach, a w razie awarii na serwis trzeba czekać nawet kilka tygodni. – To nie jest taki szybki proces, że może zwolnić pracowników i od razu maszyna wejdzie – zaznaczyła.
Jednocześnie starzenie się społeczeństwa oznacza, że nadal potrzebni będą pracownicy – także migranci. Nie chodzi wyłącznie o wysoko wykwalifikowanych specjalistów, ale również osoby o średnich kwalifikacjach i przedstawicieli zawodów, w których już dziś brakuje pracowników. Grabowska wskazywała, że poza największymi miastami tempo automatyzacji będzie wolniejsze.
Badania prowadzone w projekcie Link4Skills wskazują też na problem niedopasowania kompetencji do potrzeb rynku. Dotyczy to również migrantów, których kwalifikacje – jak podkreślała Grabowska – nie zawsze są odpowiednio rozpoznawane i wykorzystywane.
– Dziś to nie jest wybór, czy AI, automatyzacja, czy migracja. I migracja, i AI, i automatyzacja, i przekwalifikowanie, edukowanie. O ile o technologii i wprowadzeniu AI do firmy będzie decydował pracodawca, o tyle (o to), jak zadbać o pracownika, który może być narażony, który może potrzebować przekwalifikowania, będą musiały zadbać instytucje publiczne, polityki publiczne – podkreślała Grabowska.
Debata „Praca bez ludzi, ludzie bez pracy. Jak AI zmienia rynek pracy. Nowy krajobraz bezrobocia” odbyła się we wrześniu podczas 30. Festiwalu Nauki na Uniwersytecie Warszawskim. Wzięli w niej udział prof. Izabela Grabowska z Akademii Leona Koźmińskiego, dr Konrad Maj z Uniwersytetu SWPS i prof. Dominik Batorski. Dyskusję prowadziła prof. Aleksandra Przegalińska.
Nauka w Polsce
wl/ agt/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.