Bezpieczeństwo młodzieży w internecie nie może być przedmiotem gry politycznej- powiedziała PAP medioznawczyni dr Weronika Dopierała-Kalińska. Wskazała, że obecnie najważniejsze jest wypracowanie bezpiecznego środowiska dla tych młodych ludzi, którzy czują się odrzuceni przez system, który ich nie wspiera.
Pod koniec ub. tygodnia Sejm uchwalił ustawę pozwalającą na blokowanie nielegalnych treści w internecie. Nowelizacja była odpowiedzią na styczniowe weto prezydenta Karola Nawrockiego do pierwszej wersji nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Weto uniemożliwiło implementację obowiązującego w krajach Unii Europejskiej aktu o usługach cyfrowych (DSA), który zaczął obowiązywać ponad dwa lata temu. Za brak wdrożenia Polsce grożą wysokie kary finansowe ze strony TSUE.
Projektu ustawy nie było początkowo w porządku obrad czwartkowego posiedzenia Sejmu. Do bloku głosowań trafił w czwartek po południu, po słowach premiera Donalda Tuska o konieczności procedowania przepisów pozwalających na blokowanie mowy nienawiści w sieci. W czwartek, podczas rządowej narady w związku z atakami w szkołach, Donald Tusk wskazał, że należy wprowadzić przepisy o możliwości natychmiastowego blokowania przez państwo mowy nienawiści w internecie, co pozwoli chronić dzieci, uczniów oraz nauczycieli.
Medioznawczyni dr Weronika Dopierała-Kalińska, adiunktka na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM, została zapytana przez PAP, czy regulacje przyjęte w ub. tygodniu przez Sejm, to rozwiązania, które będą wystarczające dla zapewnienia bezpieczeństwa cyfrowego młodych ludzi.
- Działania, mające na celu zaopiekowanie się w jakiś sposób treściami w internecie są bardzo potrzebne, ale one nigdy nie będą skuteczne, jeżeli nie zaangażują się w nie wszelkiego rodzaju platformy, tzw. VLOP-y (ang. Very Large Online Platforms), czyli bardzo duże platformy online, które tak naprawdę decydują o tym, w jaki sposób te treści są przekazywane. To one budują te algorytmy i to one budują to, w jaki sposób aplikacja działa – podkreśliła ekspertka.
Dodała, że w tej kwestii są już pewne sukcesy w USA. – Są one małe, ale są, więc być może niedługo przyjdzie czas na to, żeby i Polska, i Unia Europejska razem zwarły szyki i doprowadziły do regulacji działania platform społecznościowych – podkreśliła.
- Regulacja tych treści i kontaktu tych treści z młodzieżą nie powinna jednak podlegać populistycznej debacie o wolności słowa, ze względu na to, że dopóki sprawa dotyczy dzieci, osób małoletnich, nie powinny one być wystawione na żadną formę przemocy – zaznaczyła.
Ekspertka wskazała, że w internecie, na różnego rodzaju platformach, grupach, czy forach internetowych „każda forma przemocy jest nie dość, że dostępna, to jeszcze ogromnie romantyzowana”.
- Na takich forach można znaleźć teledyski ze zbrodni, owiane GIF-ami: migotającymi światełkami, brokatem i kolorowymi napisami. To jest nie dość, że romantyzacja, to pewnego rodzaju bambinizacja i śmierci i morderstw, co nie powinno mieć miejsca – mówiła.
W rozmowie z PAP ekspertka odniosła się także do roli tradycyjnych mediów. Wskazała, że niektóre z nich w sytuacjach kryzysowych wciąż ulegają presji „klikalności” i podsycają poczucie lęku w społeczeństwie.
- Media, działając w ramach swoich partykularnych interesów, będą robiły to, co będą czytali ludzie, a niestety ludzie będą czytali rzeczy, które są drastyczne, ponieważ w taki sposób, oparty na emocji, ten świat mediów jest zbudowany. To się prawdopodobnie nie zmieni, choć możemy apelować do mediów, ale też przede wszystkim do polityków o to, aby nie był to przedmiot ich gry politycznej, ani przedmiot debaty, która ma się sprowadzić do tego, kto zawinił. W tym momencie najważniejsze jest wypracowanie bezpiecznego środowiska dla tych młodych ludzi, którzy czują się widocznie absolutnie odrzuceni przez system, który nie dość, że ich nie wspiera, to – w ich mniemaniu – wręcz dyskryminuje przez odwrócenie od patriarchatu jako dominującego systemu społecznego – podsumowała ekspertka. (PAP)
ajw/ agz/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.