Ekspertka: zmiana czasu na zimowy chroni nasze ciało, ale źle wpływa na nastrój

Fot. Adobe Stock
Fot. Adobe Stock

Zmianę czasu na zimowy naukowcy zgodnie nazywają powrotem do właściwego czasu dla naszej fizjologii. Jednak choć dla organizmu to dobra wiadomość, to krótsze, ciemne popołudnia stają się wyzwaniem dla psychiki - mówi prof. dr hab. Edyta Reszka z Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego.

Jak powiedziała PAP ekspertka, zmiana czasu zaburza nam nasz wewnętrzny zegar biologiczny. - Jest on synchronizowany z dobą, stąd po angielsku mówi się cirkadian rhythm, czyli rytm okołodobowy. To doskonale wyjaśnia, dlaczego zmiana czasu tak mocno w nas uderza. Nasz organizm reaguje na światło słoneczne, więc kiedy nagle, z dnia na dzień, przesuwamy wskazówki zegara, fundujemy swojemu organizmowi zjawisko identyczne z jet lagiem, jakiego doświadczamy po locie przez kilka stref czasowych. Tyle że bez ruszania się z domu - opisała prof. Edyta Reszka.

Wyjaśniła też, że nasz zegar biologiczny pełni funkcję zegara centralnego. - Jądro nadskrzyżowaniowe podwzgórza (SCN), które znajduje się tuż nad miejscem, gdzie krzyżują się nerwy wzrokowe, ma bezpośrednie „połączenie” z naszymi oczami. Kiedy więc rano światło słoneczne pada na siatkówkę, SCN natychmiast dostaje sygnał: „Jest dzień, wyłączamy melatoninę, włączamy kortyzol, czas wstać”. To ono nadaje główny rytm całemu ciału, każdej najmniejszej komórce. Zaburzenie tego procesu prowadzi do zaburzeń snu, a to przekłada się na gorsze samopoczucie, zmęczenie, a w dalszym efekcie może prowadzić do rozwoju pewnych chorób cywilizacyjnych - zwróciła uwagę.

Jak zaznaczyła, dla biologii naszego organizmu przewlekły rozstrój rytmu okołodobowego, wywołany m.in. przez sztuczne zmiany czasu, stanowi potężny czynnik stresogenny. - Jednym z efektów może być nawet większe ryzyko zachorowania na nowotwory. W 2019 roku Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) oficjalnie zaklasyfikowała pracę zmianową, czyli permanentne zaburzenie rytmu okołodobowego wywołane przez narażenie na światło w nocy, jako prawdopodobny czynnik rakotwórczy. Geny zegarowe w naszych komórkach kontrolują bowiem cykl podziału komórkowego i naprawę uszkodzonego DNA. Gdy zegar wewnętrzny jest zaburzony, uszkodzone komórki, zamiast ulegać autodestrukcji, mogą zacząć dzielić się w sposób niekontrolowany - opisała.

Zaburzenie rytmu okołodobowego wpływa także na układ krążenia - wzrost hormonów stresu (kortyzolu i katecholamin) oraz stanów zapalnych niszczy naczynia krwionośne, prowadząc do przewlekłego nadciśnienia i miażdżycy.

- Także psychiatrzy i neurolodzy coraz głośniej mówią o tym, że rozregulowanie naszego wewnętrznego zegara biologicznego to nie tylko kwestia zmęczenia, ale realny czynnik wyzwalający głębokie kryzysy psychiczne, w tym depresję - zaznaczyła ekspertka.

Jak wspomniała, w przypadku zmiany na czas zimowy można powiedzieć, że wracamy do naszego właściwego czasu strefowego, związanego z południkiem zerowym Greenwich, referencyjnym punktem odniesienia dla stref czasowych. Zmiana ta będzie więc pozytywna dla naszej fizjologii.

- To szczególnie ważne dla nastolatków, u których w okresie dojrzewania (mniej więcej między 12. a 22. rokiem życia) dochodzi do naturalnego przesunięcia fazy snu. Ich mózg zaczyna produkować melatoninę (hormon snu) nawet o 2 godziny później niż u dzieci czy dorosłych. To także kwestia chronotypu, czyli uwarunkowanych genetycznie preferencji dotyczących godzin snu i aktywności, który w tym przypadku dotyczy tzw. sów, czyli osób, które lubią siedzieć do późna, ale za to nie lubią wstawać rano - dodała.

Zmiana czasu na zimowy oznacza jednak także to, że skraca się dzień, a popołudnia będą ciemniejsze – co już nie dla nas jest korzystne. - Z badań wynika, że większość Polaków wolałaby pozostać przy czasie letnim - zauważyła ekspertka.

- Musimy jednak szukać pozytywów: jaśniejsze poranki sprawią, że nie będziemy podróżować do pracy w ciemnościach – to zdecydowany plus. Niestety ciemne popołudnia i plucha, która wynika z pogody w tym czasie, to z kolei czynnik depresyjny. Zdaniem specjalistów powrót do czasu zimowego zwiększa ryzyko depresji sezonowej czy choroby dwubiegunowej - zwróciła uwagę.

Aby lepiej poradzić sobie ze zmianą czasu, warto zadbać o głęboki, regenerujący sen. - Warto przy tym pamiętać, że każdego dnia potrzebujemy kontaktu ze słońcem, dlatego przy każdej okazji powinniśmy dbać o aktywność na świeżym powietrzu - podkreśliła.

Z kolei po południu, gdy na zewnątrz robi się ciemno, kluczowe staje się zwrócenie uwagi na barwę oświetlenia. Współcześnie korzystamy głównie z lamp LED, które emitują ogromne ilości światła niebieskiego.

- Włączając je w domu pod koniec dnia, doprowadzamy do biologicznego oszustwa: nasz mózg myśli, że wciąż trwa środek dnia; i całkowicie blokuje wydzielanie melatoniny. Właśnie dlatego pod wieczór, kiedy nasz zegar biologiczny wchodzi w fazę wyciszenia, powinniśmy drastycznie ograniczyć kontakt ze światłem niebieskim. Przede wszystkim unikajmy monitorów i smartfonów tuż przed pójściem do łóżka, aby zapewnić sobie zdrowy i prawidłowy wypoczynek - zastrzegła prof. Reszka.

- Nie oznacza to jednak, że musimy całkowicie bać się niebieskiego światła. Jest ono nam niezwykle potrzebne do kreatywności, energii i pobudzenia do pracy, ale musi działać na nas o odpowiedniej porze – rano oraz w południe. Gdy dzień się kończy, a nasza aktywność naturalnie spada, wybierajmy wyłącznie oświetlenie o ciepłej barwie - podsumowała.

Monika Grzegorowska (PAP)

mgr/ bar/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Fot. Adobe Stock

    Ekspertka: po zmianie czasu pozostają senność i zmęczenie

  • Fot. Adobe Stock

    Wirusolog: zagrożenie dla ludzi ze strony wirusa Shamonda jest bliskie zera

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera