Celem rosyjskiej dezinformacji jest odwrócenie odpowiedzialności. Gdy we wrześniu ub.r. rosyjskie drony naruszyły polską przestrzeń powietrzną, rosyjska machina dezinformacyjna próbowała przedstawić Polskę jako stronę eskalującą konflikt - mówi ekspert dr hab. Wojciech Kotowicz z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.
Jak uznał naukowiec, incydent z 9 na 10 września 2025 roku, kiedy rosyjskie drony naruszyły polską przestrzeń powietrzną w ramach masowego ataku na Ukrainę, był doskonałym przykładem tego, jak rosyjska dezinformacja działa w czasie rzeczywistym, wykorzystując każde wydarzenie jako okazję do manipulacji i odwracania uwagi od własnej agresji.
- W ciągu dosłownie godzin od potwierdzenia naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej rosyjskie media państwowe, farmy trolli i skoordynowane sieci botów w mediach społecznościowych uruchomiły masową kampanię dezinformacyjną, której celem było odwrócenie odpowiedzialności i przedstawienie Polski jako strony eskalującej konflikt - zwrócił uwagę dr hab. Wojciech Kotowicz, badacz dezinformacji, ekspert Instytutu Nauk Politycznych na Wydziale Nauk Społecznych UWM.
Rosyjska propaganda natychmiast zaczęła budować alternatywne narracje. - Pierwsza z nich sugerowała, że dron mógł być ukraiński, a Polska i Zachód celowo przedstawiają go jako rosyjski, aby uzasadnić dalszą eskalację i wciągnięcie NATO w bezpośredni konflikt z Rosją. Ta narracja była szczególnie cyniczna, biorąc pod uwagę, że Rosja prowadziła w tym czasie masowy atak rakietowy i dronowy na ukraińską infrastrukturę cywilną, a naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej było oczywistą konsekwencją tej agresji - zauważył naukowiec.
Druga narracja - „równie absurdalna, ale skutecznie rozpowszechniana” - sugerowała, że nawet jeśli dron był rosyjski, to jego obecność w polskiej przestrzeni powietrznej była wynikiem „błędu technicznego” lub „przypadkowego odchylenia od kursu”. A polska reakcja - relacjonował dr hab. Kotowicz - polegająca na monitorowaniu sytuacji i podniesieniu gotowości obronnej, była według Rosji „histeryczna” i „prowokacyjna”, a jej celem była „eskalacja napięcia”.
- Rosyjskie media przedstawiały Polskę jako kraj obsesyjnie antyrosyjski, który wykorzystuje każdą okazję, nawet niewinny incydent techniczny, aby podsycać konfrontację między Rosją a NATO. Analizując ten incydent z perspektywy czasu, widzimy, że był on częścią szerszego wzorca rosyjskiej strategii informacyjnej - zwrócił uwagę badacz.
Jak opisał, każde naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej, każdy incydent na granicy, każde napięcie w relacjach polsko-rosyjskich jest natychmiast wykorzystywane przez rosyjską propagandę do budowania narracji o Polsce jako „agresorze” i „prowokatorze”.
- Celem nie jest przekonanie wszystkich Polaków do prorosyjskiego stanowiska. Rosja zdaje sobie sprawę, że to niemożliwe. Celem jest wprowadzenie zamętu, podważenie zaufania do oficjalnych źródeł informacji, pogłębienie podziałów politycznych i osłabienie polskiej jedności w obliczu zagrożenia. Jeśli choć część społeczeństwa zacznie wątpić w oficjalną wersję wydarzeń, jeśli debata publiczna zostanie zdominowana przez spory o to, co się naprawdę wydarzyło, zamiast przez dyskusję o tym, jak odpowiedzieć na rosyjską agresję, rosyjska dezinformacja osiąga swój cel - wyjaśnił ekspert.
Według niego rosyjska propaganda konsekwentnie buduje obraz Polski jako państwa rusofobicznego i niesuwerennego, będącego jedynie narzędziem w rękach USA.
- Dominującą narracją jest rzekoma chęć aneksji zachodniej Ukrainy przez Warszawę, co ma na celu poróżnienie Polaków i Ukraińców. Innym silnym nurtem jest przedstawianie Polski jako kraju w głębokim kryzysie gospodarczym, spowodowanym wyłącznie pomocą dla Ukrainy i sankcjami na Rosję. Wykorzystuje się także tematy historyczne, aby budować napięcia w relacjach z sąsiadami i ukazywać Polskę jako kraj rewizjonistyczny - wyliczył badacz.
Zaznaczył, że wszystkie te narracje są precyzyjnie targetowane do różnych grup odbiorców, od rolników, przez przedsiębiorców, aż po środowiska narodowe.
- Celem jest całkowite zdyskredytowanie Polski jako lidera w regionie Europy Wschodniej i wiarygodnego partnera w NATO. Nasze badania pozwoliły na zidentyfikowanie tych stałych motywów rosyjskiej propagandy i opracowanie metod ich demaskowania - podsumował ekspert.
Projekt badawczy „Wpływ rosyjskiej dezinformacji na kształtowanie opinii publicznej w krajach Europy Wschodniej - analiza i strategie przeciwdziałania” był realizowany na UWM w ubiegłym roku. Grant na jego realizację przyznało Centrum Dialogu im. Juliusza Mieroszewskiego.
Anna Mikołajczyk-Kłębek (PAP)
wl/ bar/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.