35 lat badań pokazało, co wpływa na liczbę kleszczy przenoszących boreliozę

Fot. Adobe Stock
Fot. Adobe Stock

Obfitość żołędzi może zapowiadać wysyp kleszczy dwa lata później, a sroga zima wcale nie musi ich przetrzebić - wynika z 35 lat obserwacji ekologicznych, które podważyły kilka utrwalonych przekonań o tym, co wpływa na liczebność kleszczy i przenoszenie przez nie boreliozy.

Artykuł na ten temat ukazał się w czasopiśmie „Proceedings of the National Academy of Sciences” (http://dx.doi.org/10.1073/pnas.2610907123).

Borelioza jest najczęstszą chorobą odkleszczową na półkuli północnej. Każdego roku diagnozuje się ją u ok. pół miliona mieszkańców USA i ponad 200 tys. osób w Europie Zachodniej. Wywołują ją przenoszone przez kleszcze bakterie Borrelia burgdorferi. Nieleczona może prowadzić m.in. do zajęcia stawów, serca i układu nerwowego.

Zależność między liczbą żołędzi a wzrostem zachorowań na boreliozę jako pierwsi lata temu wykazali naukowcy z USA. W Polsce opisali ją zaś w 2016 r. dwaj młodzi naukowcy: Michał Bogdziewicz i Jakub Szymkowiak z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Wykazali oni wówczas, wykorzystując polskie dane z lat 2005-2013, że obfitość żołędzi w danym roku może oznaczać większą liczbę zachorowań na boreliozę dwa lata później.

Natomiast naukowcy z Cary Institute of Ecosystem Studies (USA) przez ponad 35 lat śledzili kleszcze, ich żywicieli oraz zmiany zachodzące w lasach stanu Nowy Jork, aby ustalić, co zwiększa liczbę pajęczaków zdolnych do przenoszenia boreliozy na ludzi oraz czy okresy podwyższonego ryzyka da się przewidywać z wyprzedzeniem. Tak długi czas obserwacji pozwolił im sprawdzić, czy zależności opisywane na podstawie kilkuletnich badań rzeczywiście utrzymują się przez dekady.

Część wyników podważyła wcześniejsze założenia dotyczące znaczenia zwierząt, na których żerują kleszcze i od których mogą się zakażać bakteriami Borrelia, a także wpływu temperatury czy dostępności pokarmu.

Jednym z takich założeń było przekonanie, że liczebność jeleni ma duży wpływ na to, ile kleszczy pojawia się w kolejnych sezonach. Choć ssaki te nie zakażają kleszczy bakteriami Borrelia burgdorferi, są ważnymi żywicielami dorosłych samic, które po żerowaniu składają jaja. Pojawiały się więc doniesienia, że dostęp do jeleni może decydować o tym, ile samic zdoła się pożywić i wydać potomstwo.

Wieloletnie dane tego nie potwierdziły. Badacze nie znaleźli związku między liczebnością jeleni a późniejszą liczbą nimf - stadium rozwojowym kleszczy między larwą a osobnikiem dorosłym, które ze względu na niewielkie rozmiary i sposób żerowania jest szczególnie ważne w przenoszeniu boreliozy na ludzi.

Znacznie większe znaczenie miały natomiast myszy. 35-letnie obserwacje wykazały, że jeśli w danym sezonie było ich szczególnie dużo, w kolejnym roku liczba nimf była o około 40 proc. większa.

Jak wyjaśnili autorzy publikacji, wynika to z cyklu rozwojowego kleszczy. Ich larwy żerują najchętniej na małych zwierzętach, a jednym z najczęściej wybieranych są myszy. Prawdopodobieństwo, że larwa zdoła się na nich skutecznie pożywić, jest ok. dwa razy większe niż w przypadku innych ssaków i ptaków. Dlatego w latach, gdy populacja myszy jest wyjątkowo liczna, więcej larw przeżywa i później przeobraża się w nimfy.

Liczebność myszy jest z kolei silnie związana z dostępnością pokarmu. Ważnym źródłem pożywienia są dla nich żołędzie, dlatego po okresach ich wyjątkowego urodzaju populacja gryzoni zwykle rośnie, czego następstwem jest większa liczba nimf kleszczy rok później. Oznacza to, że wyjątkowo obfity wysyp żołędzi pozwala przewidzieć zwiększoną liczbę nimf dwa lata później.

Badacze spodziewali się, że duża liczba myszy będzie oznaczała również większy odsetek zakażonych kleszczy. Myszy są bowiem wyjątkowo skuteczne w infekowaniu żerujących na nich larw bakteriami Borrelia burgdorferi. Początkowo obserwacje rzeczywiście wskazywały na taką zależność. W miarę upływu lat przestała ona być jednak widoczna.

Okazało się, że znaczenie ma bowiem również to, na jakich innych zwierzętach w danym roku żerują larwy. Jeśli liczebność wiewiórek, skunksów czy oposów jest wyjątkowo duża, część pasożytów wybierze właśnie je. Tymczasem wszystkie te gatunki znacznie rzadziej niż myszy zakażają kleszcze bakteriami Borrelia. W rezultacie zakaża się mniejszy odsetek larw, a po ich przeobrażeniu mniej nimf przenosi bakterie.

Kolejnym zaskoczeniem dla badaczy były wnioski dotyczące wpływu pogody na liczebność kleszczy. Wcześniejsze eksperymenty laboratoryjne wskazywały, że skrajnie wysokie i niskie temperatury zabijają te pasożyty. Ponad trzy dekady obserwacji w terenie pokazały jednak, że pojedyncze okresy silnych upałów lub mrozów nie powodują takiego efektu w naturalnym środowisku.

Zdaniem autorów kleszcze prawdopodobnie chronią się przed skrajnymi temperaturami, przemieszczając w głębsze warstwy gleby i chowając pod ściółkę. Sroga zima nie musi więc oznaczać, że w kolejnym sezonie będzie ich mniej.

Naukowcy zauważyli jednak inny trend: w cieplejszych niż zwykle latach nimf było zauważalnie mniej. Ponieważ nie jest to zgodne dotychczasowymi sugestiami, że ocieplenie klimatu może sprzyjać wzrostowi liczebności kleszczy, zależność ta - w ich opinii - wymaga dalszych badań. - Spodziewaliśmy się, że ocieplający się klimat, który poprawia warunki życia myszy, z czasem będzie również korzystny dla kleszczy, ale w tym badaniu tego nie zaobserwowaliśmy - powiedział współautor publikacji dr Richard Ostfeld.

Według badaczy wieloletnie obserwacje pokazują przede wszystkim, że ryzyko kontaktu z zakażonym kleszczem zależy od całej sieci powiązań w ekosystemie. Ich zdaniem znajomość tych zależności może pomóc organom zdrowia publicznego przewidywać okresy zwiększonego zagrożenia chorobami odkleszczowymi i odpowiednio wcześniej podejmować działania profilaktyczne.

Katarzyna Czechowicz (PAP)

kap/ agt/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Fot. Adobe Stock

    Spersonalizowana szczepionka mRNA daje dobre wyniki w leczeniu czerniaka

  • Fot. Adobe Stock

    Holandia/ Rodzice wcześniaków często z objawami stresu pourazowego

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera