Teleskopy Hubble’a i Webba zbadały obiekty transneptunowe

Fot. Adobe Stock
Fot. Adobe Stock

Naukowcy użyli dwóch kosmicznych teleskopów do zbadania tzw. obiektów transneptunowych, czyli małych ciał krążących poza orbitą Neptuna. Okazało się, że w pewnym sensie „pamiętają” przeszłość Układu Słonecznego – wskazuje NASA.

Większość obiektów Układu Słonecznego poza orbitą Neptuna to małe, słabe, lodowe ciała krążące wokół Słońca. Wiele z nich jest ponad 100 milionów razy słabszych niż obiekty widoczne gołym okiem na nocnym niebie.

Naukowcy przeanalizowali barwę, skład i rozmiar dla 27 nowo odkrytych małych obiektów transneptunowych.

W początkowych stadiach ewolucji Układu Słonecznego, na wczesnym etapie powstawania planet, wokół Słońca znajdował się dysk pyłu i drobnych odłamków skalnych, z których z czasem wykształciły się tzw. planetozymale (można je porównać do współczesnych planetoid), które potem utworzyły planety. W przypadku obszaru poza orbitą Neptuna ten drugi etap nigdy nie nastąpił – pozostała jedynie zamrożona populacja planetozymali.

Doktoranci z University of Victoria w Kanadzie, we współpracy z National Research Council of Canada oraz Northern Arizona University we Flagstaff (USA), zbadali obszar nieba jednocześnie przy pomocy Kosmicznego Teleskpu Hubble’a (HST) oraz Kosmicznego Telesokpu Jamesa Webba (JWST). Pierwszym z teleskopów obserwowano w zakresie widzialnym, a drugim w podczerwonym.

Mierzono kolory obiektów. Ta cecha jest jak odcisk palca składu powierzchni takiego ciała. Dodatkowo mierzono tez rozmiary i ustalano orbity.

Zbadano dwie osobne grupy obiektów transneptunowych. Pierwsza to dynamicznie „zimne” obiekty, poruszające się po swoich pierwotnych, w miarę kołowych orbitach wokół Słońca, w płaszczyźnie Układu Słonecznego. Drugą grupę stanowią dynamicznie „gorące” obiekty, które powstały pomiędzy orbitami Urana i Neptuna, po czym zostały wypchnięte w dalsze rejony Układy Słonecznego. Mają orbity o dużej eliptyczności i mogą krążyć poza płaszczyzną naszego układu planetarnego.

Do tej pory zakładano, że małe obiekty z obu populacji przeżyły wiele kolizji, co zmieniło ich powierzchnie w porównaniu do większych ciał. Ale obserwacje nie potwierdziły tej hipotezy. Zamiast tego okazało się, że małe ciała wyglądają tak, jak większe. Można na tej podstawie przypuszczać, że zderzenia nie zmieniają znacząco powierzchni – być może dlatego, że zderzeń było mniej niż się spodziewano.

Zbadano też liczebność obiektów różnych rozmiarów. Wyniki pokazały, że dystrybucja rozmiarów w obu populacjach jest podobna. Na dodatek znaleziono mniej bardzo małych ciał niż wskazują niektóre modele powstawania planet. Najmniejsze z zaobserwowanych ciał ma średnicę około 5 kilometrów.

Obie populacje wydają się też zachowywać te same kolory, jakie uzyskały w miejscu swojego powstania, czyli można powiedzieć, że w pewnym sensie zapamiętały i zachowały do naszych czasów przeszłość Układu Słonecznego.

Wyniki badań opisano w dwóch artykułach w „The Astronomical Journal”. (PAP)

cza/ agt/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Fot. Adobe Stock

    Czytanie dla przyjemności zmniejsza ryzyko demencji

  • Fot. Adobe Stock

    Medyczny efekt domina - jeden lek może prowadzić do przepisania następnego

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera