Badania polarne też pozostawiają ślad. Naukowcy apelują o ograniczanie szkód

Fot. Adobe Stock
Fot. Adobe Stock

Badania polarne pomagają zrozumieć zmiany klimatu, ale same mogą szkodzić środowisku i lokalnym społecznościom. Naukowcy apelują, by ograniczać emisje, odpady i zakłócanie życia zwierząt, a mieszkańcom Arktyki zapewnić większy wpływ na prowadzone badania.

Statek badawczy dostarcza danych potrzebnych do zrozumienia zmian klimatu, ale jednocześnie spala paliwo, emituje zanieczyszczenia i wytwarza odpady. Obecność naukowców może też zakłócać życie zwierząt, prowadzić do degradacji gleby i zwiększać ryzyko przenoszenia obcych gatunków.

W Arktyce dochodzą do tego konsekwencje społeczne. Zespoły badawcze mogą korzystać z wiedzy mieszkańców, nie zapewniając im wpływu na cele badań ani sposób wykorzystania wyników.

Na te problemy zwraca uwagę międzynarodowy zespół naukowców w artykule opublikowanym w „PLOS Climate”. Autorzy, będący na wczesnym etapie kariery badawczej, proponują zmiany w sposobie planowania, prowadzenia i oceniania badań polarnych. Publikacja ma charakter eseju naukowego opartego na wcześniejszych badaniach i interdyscyplinarnych warsztatach.

– Oprócz dążenia do społecznych korzyści z badań należy stosować odpowiedzialne praktyki badawcze, w tym rozstrzygać kwestie etyczne i oceniać wpływ na środowisko – podkreślają autorzy. Jak dodają, „w regionach polarnych ma to szczególne znaczenie, ponieważ tamtejsze ekosystemy należą do najbardziej wrażliwych i najmniej przekształconych przez człowieka”.

Zwracają uwagę, że w Antarktyce działalność naukowa stanowi jedną z głównych form stałej obecności człowieka, a jej oddziaływanie na środowisko wymaga uważnej oceny.

Okazją do zaproponowania zmian są przygotowania do V Międzynarodowego Roku Polarnego w latach 2032–2033.

Ile kosztuje środowisko wyprawa naukowa?

Autorzy proponują, by przy ocenianiu badań uwzględniać zarówno ich negatywne oddziaływanie, jak i korzyści wynikające ze zdobytej wiedzy.

Rozróżniają research footprint, czyli ślad pozostawiany przez prowadzenie badań – m.in. emisje, odpady i zakłócanie życia zwierząt – oraz research handprint, czyli pozytywny wpływ wyników naukowych, np. na ochronę przyrody i decyzje dotyczące klimatu. Odpowiedzialna nauka powinna ograniczać pierwszy z tych wpływów i wzmacniać drugi.

Skalę kosztów pokazują przywołane w publikacji dane dotyczące wyprawy MOSAiC, prowadzonej w Arktyce w latach 2019–2020. Podczas ekspedycji statek „Polarstern” dryfował wraz z arktycznym lodem morskim.

Według cytowanej analizy wyprawa wiązała się z emisją około 47,9 tys. ton ekwiwalentu dwutlenku węgla. W środowisku celowo pozostawiono około 1,5 tony aparatury badawczej, a kolejnych 750 kg materiałów nie udało się odzyskać. Ekspedycja wytworzyła również około 20 tys. metrów sześciennych ścieków. Dochodziły do tego zanieczyszczenia związane z mikroplastikiem, hałasem i sztucznym światłem.

Autorzy zastrzegają, że działalność badawcza nie należy do głównych źródeł globalnych emisji. Jej wpływ ma jednak szczególne znaczenie w regionach polarnych, których ekosystemy są wrażliwe na zakłócenia.

Dlatego pierwsze pytanie przy planowaniu projektu powinno brzmieć: czy wyjazd w odległy region jest konieczny?

W niektórych przypadkach można wykorzystać istniejące dane, obserwacje satelitarne, modele komputerowe lub autonomiczne systemy pomiarowe. Liczbę wypraw można ograniczać dzięki współpracy z sieciami obserwacyjnymi i wspólnej organizacji transportu. Aparaturę warto wcześniej testować w łatwiej dostępnych miejscach, by uniknąć konieczności powtarzania ekspedycji.

Autorzy zaznaczają jednak, że satelity, obliczenia komputerowe i sztuczna inteligencja również generują koszty środowiskowe.

Mniej odpadów i zanieczyszczeń

Zmiany są potrzebne także w funkcjonowaniu stacji polarnych. W ekstremalnych warunkach zapewnienie ogrzewania, energii i zaopatrzenia oznacza wciąż duże uzależnienie od paliw kopalnych. Problemem są również odpady, które w zimnym środowisku rozkładają się bardzo wolno.

Przykładem rozwiązania ograniczającego lokalne zanieczyszczenia jest system stosowany w stacji Princess Elisabeth Antarctica. Oczyszcza on ścieki i pozwala ponownie wykorzystywać uzdatnioną wodę do celów innych niż picie.

Autorzy postulują uwzględnianie całego okresu użytkowania infrastruktury – od budowy po jej likwidację – oraz stosowanie procedur ograniczających ryzyko przenoszenia obcych gatunków i zakłócania życia zwierząt. Zalecają też ograniczanie podróży na konferencje dzięki udziałowi zdalnemu lub hybrydowemu.

Badania bez udziału mieszkańców Arktyki

Szkody związane z badaniami nie ograniczają się do środowiska. W Arktyce dotyczą również relacji z ludźmi, którzy mieszkają tam od pokoleń.

Autorzy opisują praktykę określaną jako parachute science lub helicopter research. Polega ona na tym, że badacze z zamożnych państw przyjeżdżają do danego regionu, zbierają dane, a następnie wyjeżdżają, pozostawiając miejscową społeczność poza zasadniczym procesem badawczym.

Mieszkańcy mogą dostarczać wiedzy i pomagać w terenie, a mimo to mieć niewielki wpływ na wybór pytań badawczych, interpretację wyników czy dalsze wykorzystanie informacji.

Takie projekty mogą pomijać lokalne priorytety. Nawet termin badań ma znaczenie: oczekiwanie zaangażowania mieszkańców w okresie ważnych polowań może kolidować z aktywnościami istotnymi dla ich utrzymania i kultury.

Odpowiedzialna współpraca wymaga więc udziału społeczności już przy ustalaniu celów projektu. Autorzy postulują wynagradzanie lokalnych współpracowników, tworzenie miejsc pracy, organizowanie szkoleń oraz przekazywanie wyników badań w miejscowych językach.

Jako przykład dobrych praktyk przywołują program współpracy Kanady, Inuitów i Wielkiej Brytanii – CINUK. Uwzględniał on udział i przywództwo rdzennej ludności od przygotowania konkursów grantowych po realizację i ocenę projektów.

Autorzy podkreślają również, że otwarty dostęp do danych naukowych nie może oznaczać pomijania praw ludności rdzennej. Społeczności powinny mieć wpływ na gromadzenie i wykorzystywanie dotyczących ich informacji.

Nawet dobrze zaplanowana współpraca może mieć niekorzystne następstwa, jeśli zabraknie jej trwałego finansowania. Zakończenie programu może oznaczać utratę wypracowanych praktyk, a społecznościom zależnym ekonomicznie od działalności badawczej grozi uzależnienie od zmieniających się priorytetów grantodawców.

Jak oceniać korzyści i koszty nauki?

Zdaniem autorów ograniczanie tych zagrożeń wymaga zmiany sposobu oceniania badań. Liczba publikacji, cytowań czy prestiż czasopisma nie pokazują, jakie obciążenia projekt pozostawił w terenie ani czy jego wyniki okazały się użyteczne dla mieszkańców.

Ocena powinna obejmować zarówno koszty, jak i korzyści: od emisji i odpadów po jakość współpracy, rozwój lokalnych kompetencji oraz wykorzystanie wiedzy w ochronie środowiska i podejmowaniu decyzji.

Autorzy proponują analizowanie wpływu badań w sześciu obszarach: naukowym, ekonomicznym, społecznym i kulturowym, polityki publicznej i usług, środowiskowym oraz zdrowia i jakości życia.

Taką ocenę należy zaplanować na początku projektu, a następnie aktualizować w trakcie jego realizacji. Nie da się jednak sprowadzić wszystkich konsekwencji do jednego wskaźnika.

Odpowiedzialność za zmiany nie może spoczywać wyłącznie na pojedynczych badaczach. Naukowiec może ograniczyć podróże czy zmienić metodę pracy, ale potrzebuje wsparcia instytucji i grantodawców, zapewniających odpowiednie finansowanie, szkolenia i infrastrukturę.

Na poziomie międzynarodowym konieczne są wspólne standardy i wzmacnianie udziału społeczności, których badania dotyczą.

Zdaniem autorów przygotowania do V Międzynarodowego Roku Polarnego w latach 2032–2033 są okazją, aby zmiany te wprowadzać już teraz. Chodzi o to, by badania pomagające zrozumieć Arktykę i Antarktykę pozostawiały możliwie najmniejszy ślad w ich środowisku, a jednocześnie przynosiły jak największe korzyści nauce i społeczeństwu.(PAP)

wl/ bar/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Fot. Adobe Stock

    Poszukiwani chętni do udziału w 50. wyprawie polarnej do Polskiej Stacji Polarnej Hornsund

  • Kletno, 28.05.2026. Najdłuższa jaskinia całych Sudetów, położona w Masywie Śnieżnika - Jaskinia Niedźwiedzia w Kletnie. PAP/Maciej Kulczyński

    Fizyka jaskini. Badacze sprawdzają, czemu stalagmity nie mogą być dowolnie cienkie

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera