Przymusowe wysiedlenia ludności łemkowskiej, wzrost powierzchni lasów i zanik wsi spowodowały, że w Beskid Niski wróciły niedźwiedzie. Jak relacjonują badacze z Uniwersytetu Jagiellońskiego, obszary wysiedlone stworzyły dogodne warunki środowiskowe dla wielu gatunków, w tym niedźwiedzia – w sposób całkowicie nieplanowany.
W swoich badaniach nad wpływem historycznych zmian użytkowania gruntów na łączność siedlisk niedźwiedzia brunatnego w polskich Karpatach Anna Szwagierczak i Dominik Kaim z Instytutu Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ korzystali z różnych źródeł, ale kluczowe były archiwalne mapy wojskowe oraz współczesne cyfrowe dane przestrzenne o pokryciu i użytkowaniu ziemi.
– Wykorzystanie danych archiwalnych pozwala nam zrozumieć, jak procesy historyczne kształtowały krajobraz – wyjaśnił PAP Dominik Kaim. Jego zdaniem ważne jest, by pewne zjawiska widzieć w dłuższej perspektywie. – Często normą staje się perspektywa, którą pamięta tylko jedno pokolenie wstecz. Tymczasem przyroda operuje w innych skalach czasowych – podkreślił naukowiec.
Jak podał, Karpaty stanowią obszar o wyjątkowej w skali Europy bioróżnorodności, a duże drapieżniki są tam obecne od lat. – Obszar Beskidu Niskiego wydał nam się bardzo interesujący z tego względu, że po przymusowych wysiedleniach ludności łemkowskiej po drugiej wojnie światowej leśnicy i biolodzy zauważyli, że z czasem pojawiły się tam niedźwiedzie – powiedział.
Krakowscy naukowcy zastanawiali się, na ile powrót niedźwiedzi brunatnych był związany ze zmianami krajobrazu i ile czasu potrzeba było, by opuszczony przez ludzi teren stał się dla nich bardziej sprzyjający.
Beskid Niski to jeden z tych obszarów w Europie, gdzie po drugiej wojnie światowej nastąpiły wysiedlenia miejscowej ludności na ogromną skalę. – Z wielu wsi zniknęli wszyscy mieszkańcy, więc nie pozostał nawet jeden dom. Wcześniej był to obszar w dużej mierze rolniczy, w którym udział lasów nie różnił się specjalnie od innych pasm beskidzkich – zaznaczyła Anna Szwagierczak z UJ.
– Same migracje, choć wciąż bardzo trudne w intensywniej zagospodarowanych częściach Karpat, są kluczowym mechanizmem pozwalającym na zwiększenie zróżnicowania genetycznego gatunku – zwrócił uwagę Kaim. Jak dodał, w przypadku badanego obszaru, czyli właśnie Beskidu Niskiego, wysiedlenia spowodowały nałożenie się dwóch kluczowych czynników. – Las zwiększał potencjalne siedliska i poprawiał ich łączność, a zanik budynków w wielu wsiach sprawił, że bliskość człowieka nie była już barierą – tłumaczył.
Szwagierczak podała przykład badań w zlewni rzeki Ropy, czyli zachodniej części Beskidu Niskiego. – Wiemy, że w latach 30. ubiegłego wieku lasy pokrywały około 33 proc. tego obszaru, ale na przełomie lat 70. i 80. było to już około 57 proc. W tym czasie udział gruntów ornych spadł znacząco. Na uprawiane wcześniej przez miejscową ludność tereny rolnicze masowo wkraczał las. Do tego swoje zalesienia realizowali też leśnicy – opowiadała badaczka.
Kaim dodał, że o ile w innych obszarach Karpat też notowany był wzrost powierzchni lasów, to poza Beskidem Niskim tylko w Bieszczadach i we wschodniej części Pogórza Karpackiego mieliśmy do czynienia z zanikiem wsi. – Zanik wsi to także mniejsza gęstość sieci drogowej i mniejszy ruch na drogach, a w konsekwencji mniejsza antropopresja. Wszystkie te czynniki jednocześnie sprawiły, że obszary wysiedlone stworzyły dogodne warunki środowiskowe dla wielu gatunków, w tym niedźwiedzia. Zapewne w sposób zupełnie przez nikogo nieplanowany – zwrócił uwagę Kaim.
Naukowcy badali zmiany w możliwościach migracji niedźwiedzia brunatnego na przestrzeni 150 lat. – Wykorzystaliśmy do tego spory zasób danych historycznych, choćby o rozmieszczeniu lasów, budynków czy dróg od połowy XIX wieku. Nasze wyniki pokazały, że dopiero w latach 70. ubiegłego wieku możliwości migracji niedźwiedzi uległy znaczącej poprawie – zauważył Kaim.
Dokładnej liczby niedźwiedzi w Beskidzie Niskim nikt przypuszczalnie nie zna, przy czym – jak zaznaczyła Anna Szwagierczak – jest ich tam znacznie mniej niż choćby w sąsiednich Bieszczadach. Obszar Beskidu Niskiego jest jednak wyjątkowy, dlatego że zarówno na północ, jak i na południe od niego znajdują się tereny niżej położone, często o charakterze rolniczym, które nie są zbyt atrakcyjne z punktu widzenia niedźwiedzi. – Tymczasem na wschodzie i zachodzie od Beskidu Niskiego mamy wyższe pasma Karpat, gdzie niedźwiedzie są widywane częściej. Beskid Niski wydaje się zatem być niejako łącznikiem o kluczowym znaczeniu – opisała badaczka.
Badacze uważają, że na poprawę jakości i łączności siedlisk dużych ssaków, takich jak niedźwiedź brunatny, w sposób szczególny wpływają procesy depopulacji – obserwowane na obszarach wiejskich w całej Europie. – Wiele obszarów wiejskich w Europie mierzy się dziś z odpływem mieszkańców. W miejscach, gdzie rolnictwo przez wieki stanowiło główne źródło utrzymania, wzrasta obecnie powierzchnia odłogowanych pól. Powodem jest nieopłacalność prowadzenia działalności rolniczej i trudne warunki życia w takich obszarach, jak góry – mówił Dominik Kaim.
Jego zdaniem na zaniku rolnictwa mogą skorzystać te siedliska i gatunki, których występowanie działalność człowieka mocno ograniczała.
– Z austriackich statystyk łowieckich wiemy chociażby, że w drugiej połowie XIX wieku, na którą przypada minimum powierzchni lasów w wielu regionach, na niedźwiedzie polowano tylko w Galicji, na Bukowinie i w Słowenii. Zapewne dlatego, że w innych obszarach Austro-Węgier było ich bardzo niewiele bądź nie było ich wcale – wspomniał.
Zauważył jednak, że depopulacja może mieć też negatywny wpływ na część gatunków i siedlisk. – Wraz z zaprzestaniem działalności rolniczej zanikają często siedliska półnaturalne, takie jak różne typy łąk czy miedze śródpolne, a wraz z nimi wiele gatunków, które tylko tam występowały – podkreślił badacz. Dlatego – jak uznał – depopulacja „może stanowić szansę dla środowiska przyrodniczego, ale nie zawsze musi tak być”.
Kaim podkreślił, że bez wątpienia środowisko przyrodnicze wymaga od nas pilnych działań. – Ale, jak widać na wspomnianym wyżej przykładzie łąk, bez człowieka przyroda także może stracić – zwrócił uwagę.
Według naukowców wykorzystanie danych archiwalnych pozwala nam też zrozumieć, jak procesy historyczne kształtowały krajobraz. – Bardzo ważnym jest, by pewne zjawiska widzieć w dłuższej perspektywie, by uniknąć tzw. syndromu „przesuwającego się punktu odniesienia” (ang. shifting baseline syndrome) – powiedział Kaim.
Badania krakowskich naukowców mogą pomóc w kształtowaniu unijnej polityki renaturyzacyjnej, zakładającej odtworzenie i ochronę zniszczonych ekosystemów na terenie Unii Europejskiej. Unijna polityka renaturyzacyjna opiera się na przyjętym 17 czerwca 2024 r. rozporządzeniu w sprawie odbudowy zasobów przyrodniczych (ang. EU Nature Restoration Law), które jest pierwszym w historii UE kompleksowym aktem prawnym mającym na celu odwrócenie procesu degradacji ekosystemów na masową skalę.
Naukowcy chcą również lepiej zrozumieć to, jak depopulacja oddziałuje na środowisko przyrodnicze. Dominik Kaim podał przykład, że w miejscach, gdzie są dobrej jakości, urodzajne gleby, rolnicy mogą dzierżawić czy też zakupić grunty od starszych, przechodzących na emeryturę sąsiadów, by wciąż je użytkować; ale na innych obszarach starzenie się społeczeństwa może prowadzić do porzucania ziemi. – Być może unijna polityka rolna mogłaby lepiej dostrzec to zróżnicowanie poprzez wzięcie pod uwagę lokalnych warunków i cech krajobrazu, a także poprzez odniesienie wymagań środowiskowych do innych polityk, jak choćby rozwoju obszarów wiejskich – zaznaczył naukowiec.
Zgodnie z unijną polityką renaturyzacyjną państwa członkowskie będą zobowiązane do odbudowy co najmniej 20 proc. obszarów lądowych i morskich UE do 2030 r., a do 2050 r. – wszystkich ekosystemów wymagających renowacji. Każde państwo członkowskie ma obowiązek przygotować i przedłożyć Komisji Europejskiej krajowy plan odbudowy (NRP) w ciągu dwóch lat od wejścia w życie przepisów (czyli do połowy 2026 r.), określający konkretne środki, harmonogramy i procedury monitorowania.
Nauka w Polsce, Anna Mikołajczyk-Kłębek (PAP)
wl/ bar/ mhr/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.