Uczestnicy debaty: kampanie dezinformacyjne są zaplanowane tak, jak operacje militarne

Fot. Adobe Stock
Fot. Adobe Stock

Kampanie dezinformacyjne są planowane tak, jak opracowuje się działania militarne – mówił płk Sławomir Starzyński podczas kongresu Re_Mind. Eksperci tłumaczyli, że tuż po aktach dywersji twórcy kampanii dezinformujących narzucają własną narrację, zanim instytucje zdążą rzetelnie poinformować społeczeństwo.

Podczas debaty "Wojna informacyjna: jak dezinformacja kształtuje współczesne konflikty?" płk Sławomir Starzyński, dowódca Centralnej Grupy Działań Psychologicznych w Bydgoszczy, powiedział, że można obecnie obserwować eskalację konfliktu na linii NATO - Rosja. Dodał, że widoczne jest zjawisko, które da się określić jako „tworzenie warunków korzystnych do prowadzenia ofensywy informacyjnej”. Wyjaśnił, że chodzi o różnego rodzaju prowokacje czy akty dywersji, które mogą przygotowywać grunt pod konkretne oddziaływania informacyjne. Wskazał również, że kampanie dezinformacyjne są wcześniej przygotowywane. Są przygotowywane tak, jak przygotowuje się działania militarne - np. powstaje plan operacji i zakłada się osiągnięcie konkretnych efektów.

Płk Sławomir Starzyński wyjaśnił, że w momencie, kiedy następuje akt dywersji, szeroko rozpowszechniane zaczynają być określone tezy. Kiedy więc oficjalne kanały - np. służby państwowe - nie są jeszcze w stanie rzetelnie poinformować społeczeństwa o tym, co się wydarzyło, twórcy deinfromacji narzucają swoją narrację, wykorzystując efekt pierwszeństwa. To zaś zaspokaja "głód informacyjny" odbiorców. Taka narzucona interpretacja powoduje, że wszystkie oficjalne przekazy przygotowywane przez władze - muszą być przygotowywane już tylko jako dementi (sprostowanie błędnych informacji).

Dr Małgorzata Szumna z NASK wyjaśniła, że służby, żeby zdemontować nieprawidłową informację - zrobić fact-checking i uzyskać potwierdzoną wersję zdarzeń - potrzebują od czterech do sześciu godzin. Zauważyła, że narracje dezinformacyjne, które się w tym czasie pojawiają, są różne i często ze sobą skonfliktowane. Oceniła, że głównym ich celem jest wywołanie niepokoju społecznego i doprowadzenie odbiorców do poczucia braku bezpieczeństwa oraz przekonania, że polskie służby są bezradne.

Jack Guy, emerytowany pułkownik armii USA i ekspert od operacji psychologicznych, tłumaczył, że celem dezinformacji jest nie tylko szybka zmiana zachowań, ale również głębsze zmiany: postaw i postrzegania rzeczywistości. O ile zmiana zachowań jest według niego stosunkowo łatwa i szybka (wystarczą do tego emocje lub np. zmiany przepisów), o tyle zmiana głębszych postaw i percepcji wymaga większych nakładów. Jako przykład podawał sprawę Andrew Wakefielda z 1998 roku i jego obalonej już przez liczne badania teorii o rzekomym związku szczepionek MMR z autyzmem. Płk Jack Guy powiedział, że długofalowa, prowadzona przez lata rosyjska kampania wzmacniała fałszywe twierdzenia Wakefielda. A to doprowadziło po trzech dekadach do realnego wzrostu zachorowań na odrę i erozji zaufania do instytucji naukowych.

Płk Starzyński wyjaśnił, że adwersarze monitorują polską debatę polityczną, wychwytują wrażliwości społeczne i na ich bazie wyprowadzają ofensywę.

Prof. Dariusz Jemielniak z Akademii Leona Koźmińskiego i Harvard University (wiceprezes PAN) dodał, że wybór tematów dezinformacji jest bardzo szeroki. Jednym z takich tematów jest według niego klimat. - W 2023 roku odnotowaliśmy dwudziestokrotny wzrost wypowiedzi w mediach społecznościowych szerzących dezinformację klimatyczną w stosunku do roku 2022 – przypomniał prof. Jemielniak.

Wyjaśnił jednak, że Rosjanie wybierają tematy trochę jak złodziej, który chodzi po piętrach budynku i naciska każdą klamkę, aby sprawdzić, czy może któreś drzwi da się otworzyć. - Wypuszczają tysiące komunikatów i patrzą, co chwyci – opisywał badacz, dodając, że w tej wojnie przegrywamy z „wirusami informacyjnymi, które ewoluują”.

Na to, zdaniem prof. Jemielniaka, nakłada się fenomen nazywany dywidendą kłamcy. Naukowiec wyjaśnił, że nasycenie przestrzeni medialnej kłamstwami prowadzi do sytuacji, w której ludzie przestają wierzyć w cokolwiek, a osoby przyłapane na manipulacji mogą łatwo bronić się, nazywając prawdę „fake newsem”.

Płk Starzyński zwrócił uwagę na wykorzystanie sztucznej inteligencji w dezinformacji. – Obserwujemy proces nasycania AI dezinformacją przez naszych adwersarzy. W efekcie ta sztuczna inteligencja finalnie konfabuluje i sama tę dezinformację rozpowszechnia – powiedział.

Uczestnicy debaty wskazali, że prostowanie kłamstw post factum często nie działa, a u osób o silnych przekonaniach może wręcz wywołać efekt odwrotny, czyli utwierdzenie w błędzie.

Dyskutujący mówili o potrzebie działań wyprzedzających – edukowania, ćwiczenia umiejętności krytycznego myślenia i wybierania źródeł informacji, a także systemu przekazywania prawdziwych informacji, zanim pojawi się dezinformacja.

Prof. Jemielniak uznał, że skutecznym działaniem może być tzw. prebunking. Chodzi o „zaszczepienie” wiedzą. Dotyczy to jednak osób, które z dezinformacją w danym temacie jeszcze się nie zetknęli.

Wytworzenie w społeczeństwie odporności na dezinformację wymaga jednak zdaniem ekspertów wielotorowej współpracy m.in. rządu, organizacji fact-checkingowych, uczelni, szkół, a może nawet i przedszkoli.

Debata była częścią kongresu Re_Mind, który odbywa się między 22 a 24 czerwca. Wydarzenie to organizowane przez Uniwersytet SWPS wspólnie z miastem Wrocław i TVP. PAP i portal Nauka w Polsce są patronami medialnymi wydarzenia. (PAP)

Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

lt/ zan/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Fot. Adobe Stock

    Prof. Cialdini: w komunikacji cyfrowej o sukcesie często decydują podstawowe mechanizmy ludzkiej natury

  • Fot. Adobe Stock

    Prof. Gregory: nocne pobudki dzieci pełnią ważną funkcję biologiczną

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera