Celem żałoby nie jest zapomnienie o zmarłym, ale utrzymanie relacji bez jego fizycznej obecności – ocenia psycholożka Milena Dzienisiewicz z Kliniki Uniwersytetu SWPS. Jej zdaniem pielęgnowanie zwyczajów lub pasji zmarłego może być sposobem na podtrzymanie z nim kontaktu w naszej pamięci.
Jak wyjaśniła ekspertka, cytowana w informacji prasowej przesłanej PAP, w kulturze masowej najpopularniejsza jest wizja żałoby według modelu pięciu etapów zaproponowanego przez Elisabeth Kübler-Ross w 1969 r. Zgodnie z nim po stracie bliskiej osoby następują po sobie kolejno: zaprzeczenie, gniew, targowanie się, depresja i akceptacja.
Jednak zdaniem Mileny Dzienisiewicz, psycholożki z Kliniki Uniwersytetu SWPS, nie oddaje to rzeczywistości osób będących w żałobie. „Żałoba nie ma porządku. Emocje nie pojawiają się w uporządkowanej i znanej z góry kolejności. To plątanina uczuć i myśli, które mogą nieustannie pojawiać się i znikać. Lepiej porównać ją do falowania podczas sztormu – najpierw fale są ogromne, mogą nas wręcz zalewać. Potem wypogadza się, a morze spokojnieje. Jednak fale zawsze będą obecne” – wyjaśniła specjalistka.
Jej zdaniem bardziej praktycznym podejściem jest model czterech zadań żałoby, zaproponowany przez amerykańskiego psychoterapeutę i specjalistę od zagadnienia straty i żałoby - Williama Wordena. Zadania polegają na: uznaniu rzeczywistości straty, przeżywaniu bólu, przystosowaniu się do nowej rzeczywistości i emocjonalnym umieszczeniu zmarłej osoby. Nie mają one konkretnej kolejności, a osoba cierpiąca po stracie bliskiego może wielokrotnie do nich wracać.
„Śmierć nie jest końcem relacji. My ją po prostu zmieniamy i kontynuujemy bez fizycznej obecności zmarłego. Warto pielęgnować wspólne zwyczaje czy pasje, bo to pozwala zachować tę więź w zdrowy sposób. Jeśli na przykład dziadek zbierał znaczki, dalsze rozbudowywanie jego kolekcji może być pięknym sposobem na podtrzymanie z nim kontaktu w naszej pamięci” – wyjaśniła Dzienisiewicz, która jest autorką szkoleń o wsparciu w żałobie na platformie OpenEdu Uniwersytetu SWPS.
Wskazała, że proces żałoby nie zawsze zaczyna się w momencie śmierci. Gdy bliska osoba zmaga się z ciężką, nieuleczalną chorobą i powoli odchodzi, jej opiekunowie i bliscy często przeżywają tzw. żałobę antycypacyjną. W trakcie żałoby antycypacyjnej u opiekuna może pojawić się chłód emocjonalny wobec chorego, będący podświadomą formą obrony przed bólem. Trzeba mieć świadomość, że taka reakcja może się pojawić i dbać o bliskość do samego końca.
Specjalistka zwróciła uwagę, że otoczenie osoby przeżywającej stratę często czuje bezradność i lęk przed popełnieniem błędu. Gdy próbujemy kogoś pocieszać czasem stosujemy się do utartych schematów. „Unikajmy banałów w stylu »czas leczy rany« czy »musisz być silny«. Tego typu zdania nie przynoszą ulgi, a mogą wywołać poczucie osamotnienia i braku zrozumienia” – zaznaczyła ekspertka.
Podkreśliła, że najważniejsze jest, by zapewnić o swojej obecności. „Nie da się pomóc komuś wbrew jego woli. Nie bójmy się powiedzieć wprost: Nie wiem, co powiedzieć, ale jestem przy tobie. Tak szczere postawienie sprawy jest znacznie cenniejsze niż wymuszone słowa” – powiedziała Dzienisiewicz.
Jej zdaniem osobne wyzwanie stanowi przekazanie informacji o śmierci dzieciom. Dorośli, chcąc chronić najmłodszych, często sięgają po poetyckie metafory, co z psychologicznego punktu widzenia bywa błędem. Ekspertka wskazała, że dzieciom należy mówić o śmierci prostymi słowami, w sposób dostosowany do ich wieku. Przede wszystkim należy unikać metafor. Sformułowanie, że „dziadek zasnął wiecznym snem”, dziecko może wziąć dosłownie, co rodzi ryzyko lęku przed własnym zasypianiem lub oczekiwania, że dziadek w końcu się obudzi.
Dzienisiewicz zwróciła uwagę, że jeśli po upływie od 6 do 12 miesięcy (w zależności od przyjętej klasyfikacji diagnostycznej) intensywność cierpienia i smutku nie słabnie, a osoba, która straciła bliskiego, nie jest w stanie wrócić do codziennego funkcjonowania, możemy mieć do czynienia z tzw. reakcją przedłużonej żałoby. „W takiej sytuacji nie warto zwlekać i dobrze jest skonsultować się ze specjalistą” – wyjaśniła psycholożka.
Odniosła się również do okresu związanego z dniem Wszystkich Świętych. Zwróciła uwagę, że możemy w tym czasie odczuwać silną presję społeczną dotyczącą kultywowania tradycji i obchodów tego dnia. W jej ocenie choć utarte rytuały bywają pomocne i dają poczucie oparcia, dla wielu osób stają się źródłem przymusu.
Podkreśliła, że kluczowe jest tu szanowanie własnych granic i nierobienie niczego na siłę – dotyczy to także wizyt na cmentarzu czy udziału w spotkaniach rodzinnych.
„Najważniejsze to dać sobie prawo do przeżywania tego czasu po swojemu i nie ulegać oczekiwaniom otoczenia, jeśli nie czujemy się na to gotowi” – podsumowała psycholożka. (PAP)
jjj/ agt/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.