Nanoplastiki polistyrenowe wpływają na komórki odpornościowe człowieka. Już po godzinie kontaktu zaobserwowano zaburzenia pracy mitochondriów i uruchomienie reakcji stresowej – wynika z badań naukowców. Mogą dostawać się do organizmu z pożywieniem, wodą lub z wdychanym powietrzem.
Ryby w fazie larwalnej są zanieczyszczone plastikiem - wynika z badań portugalskich naukowców przeprowadzonych na gatunkach wyłowionych z rzeki Douro, przepływającej przez północną Hiszpanię i Portugalię.
Probiotyczne bakterie znajdująca się w kimchi mogą pomóc organizmowi w pozbywaniu się nanoplastiku, zanim odłoży się on w organach – wynika z badania, które publikuje czasopismo „Bioresource Technology”. Robią to wiążąc się z cząstkami nanoplastiku w jelitach i pomagając w ich wydaleniu.
Bakterie łatwo przylegają do cząstek nanoplastiku, przez co stają się bardziej groźne. Dotyczy to szczególnie cząstek obecnych w wodzie.
Niektóre antybiotyki mogą łączyć się z cząsteczkami nanoplastiku, co osłabia ich efektywność. Może to pogarszać skuteczność leczenia – uważają naukowcy.
Francuscy badacze odkryli, że pływający w oceanie nanoplastik – najmniejsze cząstki tworzyw sztucznych – jest bardzo różnorodny. Choć w oceanie występuje on rzadko, to może przenikać do tkanek żywych organizmów łatwiej niż większe cząstki - zauważają.
Wokół zanieczyszczających środowisko plastikowych nanocząstek powstają niebezpieczne, silnie aktywne cząsteczki. Molekuły te mogą zagrażać organizmom żywym, nawet człowiekowi.
Laboratoryjne badanie na hodowlach ludzkich komórek wskazało, że cząstki coraz powszechniej obecnego w środowisku nanoplastiku mogą zaburzać pracę tych narządów. Naukowcy wykryli zmiany w działaniu mitochondriów - komórkowych centrów energetycznych.
Jak wykazał eksperyment przeprowadzony przez badaczy z Finlandii, obecny w glebie nanoplastik wędruje w górę łańcucha pokarmowego - sałata pobierała cząstki nanoplastiku z gleby, przekazywała je zjadającym ją owadom, a te - konsumującym je rybom. Wyniki sugerują potencjalne zagrożenie dla zdrowia ludzi.
Naukowcy po raz pierwszy wykazali obecność drobinek plastiku w ludzkiej krwi, i to u niemal 80 proc. badanych - informuje pismo „Environment International“.