Potrzebujemy miasta „gąbki”; miasta, które współpracuje z przyrodą, aby łagodzić skutki zmiany klimatu, chronić mieszkańców miast przed upałami, suszą i podtopieniami w czasie gwałtownych opadów – oceniła prof. Marta Szulkin podczas poniedziałkowej debaty klimatycznej w Sejmie RP.
Jak podkreśliła, oznacza to systematyczne zazielenianie miast oraz zatrzymywanie wody tam, gdzie spada, aby mogła wsiąkać w grunt, a nie szybko odpływać.
- Zmiany klimatu dotyczą całej Polski, ale miasta dodatkowo wzmacniają jej skutki. Beton, asfalt i niedobór zieleni sprawiają, że miasto nagrzewa się jeszcze bardziej niż otoczenie. Jednocześnie tak uszczelnione powierzchnie powodują, że woda, zamiast wsiąkać w ziemię, szybko z miasta odpływa – mówiła prof. Marta Szulkin z Uniwersytetu Warszawskiego.
Wskazała, że są te dwa problemy są powiązane ze i prowadzą do tego że mamy w miastach coraz więcej ciepła i coraz mniej dostępnej wody.
- Miejska wyspa ciepła to zjawisko, w którym temperatura w mieście jest wyższa niż w jego otoczeniu. I w skrajnych sytuacjach różnica może nawet przekraczać 10 st. C w Polsce. Widzimy to na przykładzie Warszawy, ale jest wiele innych miast podobnie albo nawet bardziej gorących od stolicy – tłumaczyła specjalistka.
Wskazała, że jest to o ogromnie ważne, ponieważ w naszym kraju aż 60 proc. obywateli mieszka w miastach. Dla nich skutki upałów są znacznie bardziej dotkliwe.
- Ekstremalne temperatury miejskie zagrażają również zwierzętom. Tego lata obserwowaliśmy młode ptaki, opuszczające przegrzane miejsca lęgowe, żeby unikać śmierci z przygrzania – przypomniała prof. Szulkin.
Podkreśliła, że sprawny ekosystem miejski jest bardzo ważny, by łagodzić skutki zmiany klimatu. Pomaga łagodzić upał i zatrzymywać wodę w mieście. - Wyższa temperatura zwiększa nagrzewanie i wysuszanie gleby, a intensywne koszenie dodatkowo odsłania glebę na słońce, zwiększa parowanie i przyspiesza jej wysuszenie. Natomiast asfalt, beton i inne nieprzepuszczalne powierzchnie sprawiają, że kiedy pada deszcz, woda zamiast wsiąkać w ziemię, szybko odpływa z miasta – mówiła specjalistka.
W rezultacie miasto nie zatrzymuje wody, kiedy jest ona dostępna, przez co brakuje jej wtedy, kiedy najbardziej jej potrzebujemy - podczas suszy i upałów. - Dlatego potrzebujemy miasta „gąbki”, miast, które współpracują z przyrodą, zamiast osłabiać jej naturalne procesy – wskazała.
W praktyce oznacza to systematyczne zazielenianie, które zapewni cień i wzmacnia ekosystem miejski oraz zatrzymywanie wody tam, gdzie ona spada - tak, aby mogła wsiąkać w grunt zamiast natychmiast odpływać. Dlatego naszym celem nadrzędnym powinno być przyjęcie krajowej strategii ograniczenia przegrzewania miast i budynków opartej przede wszystkim na wykorzystaniu przyrody i wody. „Przyroda w mieście nie jest tylko dekoracją. Jest to przede wszystkim żywy system, który pomaga chronić nas przed upałem, suszą i podtopieniami” - podsumowała.
Dr hab. Iwona Wagner, prof. Uniwersytetu Łódzkiego, przedstawiła rekomendacje dotyczące bezpieczeństwa środowiskowego, które przygotowali eksperci. - Ekosystemom trzeba nadać rangę infrastruktury krytycznej. W praktyce oznacza to inwentaryzację i ochronę planistyczną, zaprzestanie działań osłabiających przyrodę oraz wieloletnie finansowanie funkcji ekosystemowych, tak jak dziś finansujemy utrzymanie dróg czy sieci energetycznych. Przyroda to dzisiaj też nasza podstawowa infrastruktura, która będzie determinowała warunki naszego życia w następnych latach - podkreśliła prof. Wagner.
Najpilniejsza w ocenie ekspertów rekomendacja dotyczy wody. - Musimy zmienić sposób zarządzania tym zasobem. (...) Mamy na ten proces bezpośredni wpływ poprzez decyzje inwestycyjne, gospodarcze, ale również planistyczne. Musimy zintegrować zarządzanie wodą z planowaniem z przestrzennym. Dziś to dwa osobne królestwa, ale decydują o tym samym: ile wody zostaje w krajobrazie do naszego użytku, a ile odpływa do morza. Potrzebujemy dobrego monitoringu, międzyresortowych sprawozdań z zasobów wodnych w Sejmie przynajmniej raz do roku - wyliczała ekspertka.
Potrzebne są też działania, ukierunkowane na wspieranie funkcji klimatycznych lasów, ale również na budowanie ich odporności. - Najważniejsze wydaje się zróżnicowanie funkcji lasów na lasy społeczne, gospodarcze i ekologiczne. Te ekologiczne nie powinny być objęte żadną gospodarką produkcyjną. Musimy odejść od gospodarki leśnej na obszarach lasów torfowiskowych, terenach zalewowych, lasach górskich i podgórskich - powiedziała prof. Wagner.
Ponieważ aż 95 proc. zgonów związanych z ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi i klimatycznymi w Europie jest spowodowanych przez upał, a aż 60 proc. Polaków mieszka w miastach to kolejnym priorytetem powinna być ochrona ludności przed przegrzaniem i podtopieniami. - Trzeba systemowo aktualizować mapy zagrożenia termicznego i powodziowego miast. Żeby przyroda mogła w miastach funkcjonować potrzebujemy zatrzymywać wodę w tym miejscu, w którym spada. Każda kropla powinna być wykorzystana na wzmacnianie systemu przyrodniczego miasta - zaznaczyła.
- Potrzebujemy też dokładnie wiedzieć, gdzie są nasze strefy generujące bezpieczeństwo. One powinny być objęte bezwzględną ochroną. Musimy znać naszą mapę ryzyka. Powinniśmy ograniczać tam nową zabudowę lub chronić tę, która już na tych terenach istnieje. W procesie planowania niezmiernie ważne jest wsparcie gmin. To one budują naszą odporność klimatyczną na najniższym poziomie. W tym zakresie potrzebujemy zarówno wsparcie finansowego i eksperckiego - podsumowała. (PAP)
jjj/ ekr/ zan/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.