Melita: rozdrobnione społeczeństwa potrzebują wspólnej płaszczyzny dialogu

Fot. Adobe Stock
Fot. Adobe Stock

Potrzebujemy wspólnych narracji, które mimo różnic pozwolą ludziom współpracować – mówi Nauce w Polsce Davide Melita, komentując badanie społeczeństw w pięciu krajach Europy. W Polsce ok. 3 na 10 badanych należało do profilu osób słabo identyfikujących się z analizowanymi grupami.

Przez „wspólne narracje” rozumie on wspólne punkty odniesienia i podstawowe przekonania o rzeczywistości, które mimo różnic pozwalają ludziom rozmawiać, współpracować i szukać porozumienia. – Nie oznacza to ignorowania różnic ani tłumienia sporów, lecz budowanie podstaw do dialogu – zaznacza badacz.

Badacze analizowali tożsamości społeczne mieszkańców Polski, Niemiec, Hiszpanii, Szwecji i Wielkiej Brytanii. Sprawdzali, czy układają się one przede wszystkim w dwa przeciwstawne obozy, czy raczej tworzą bardziej złożoną mozaikę.

O wynikach badania, specyfice Polski, fragmentacji społecznych tożsamości oraz jej konsekwencjach dla demokracji i komunikacji Nauka w Polsce rozmawia z Davide Melitą z Uniwersytetu w Granadzie, jednym z autorów badania.

Nauka w Polsce: Jednym z głównych wniosków Państwa badania jest to, że tożsamości społeczne są raczej rozdrobnione niż po prostu spolaryzowane. Co w praktyce oznacza ta różnica?

Davide Melita: W spolaryzowanym społeczeństwie ludzie skupiają się wokół niewielkiej liczby przeciwstawnych obozów, zazwyczaj odpowiadających głównym podziałom politycznym, takim jak lewica–prawica.

W społeczeństwie rozdrobnionym ludzie identyfikują się natomiast z wieloma różnymi grupami, które nie muszą znajdować się po przeciwnych stronach politycznego sporu. Zamiast tworzyć dwa duże bloki, mogą skupiać się wokół konkretnych problemów, spraw, wartości czy stylów życia. Nasze wyniki sugerują, że właśnie taki obraz lepiej opisuje kraje objęte badaniem.

NwP: Czy może Pan podać przykład zwykłej osoby, której poglądy i przynależności pokazują tę fragmentację? Jak mogłoby to wyglądać w codziennym życiu – ktoś może być np. przywiązany do tradycji, a jednocześnie popierać postulaty kojarzone z inną stroną politycznego sporu?

D.M.: Tak, to dobry przykład rodzaju fragmentacji, który zaobserwowaliśmy. Fragmentacja tożsamości oznacza, że przekonania ludzi i ich związki z różnymi grupami nie zawsze wpisują się wyraźnie w znane podziały polityczne.

Na przykład wyodrębniliśmy profil osób, które w umiarkowanym stopniu identyfikowały się z grupami zaangażowanymi w kwestie sprawiedliwości społecznej i równości, a jednocześnie znacznie słabiej z niektórymi innymi grupami kojarzonymi zwykle z tą samą stroną politycznego podziału.

Podobnie wśród osób przywiązujących dużą wagę do tożsamości narodowej i tradycji znaleźliśmy różne profile, wyraźnie różniące się wzorcami identyfikacji. Niektóre z tych osób były stosunkowo zaangażowane w szersze kwestie społeczne, podczas gdy inne identyfikowały się z nimi znacznie słabiej i były bardzo krytyczne wobec postulatów społecznych i równościowych.

NwP: Co szczególnie zwróciło Państwa uwagę w wynikach dotyczących Polski? Czy pojawił się wzorzec, który odróżnia ją od pozostałych badanych krajów?

D.M.: Grupy, które znaleźliśmy w Polsce, były podobne do tych, które wyłoniły się z analizy danych ze wszystkich pięciu krajów. Polskę wyróżnia jednak to, że znacznie częściej niż w pozostałych krajach pojawiały się osoby słabo identyfikujące się z analizowanymi grupami społecznymi.

Około 3 na 10 osób w Polsce słabo identyfikuje się z analizowanymi przez nas grupami. W całej próbie takich osób było 16,5 proc.

NwP: Jak mogłaby wyglądać taka osoba w codziennym życiu? Czy może interesować się tym, co dzieje się w kraju, chodzić na wybory i mieć własne poglądy, a jednocześnie nie myśleć o sobie jako o kimś należącym do określonego obozu czy grupy?

D.M.: To ważne pytanie, na które powinny odpowiedzieć przyszłe badania. Z naszych danych wynika, że osoby należące do tego profilu były stosunkowo młode, najczęściej pracowały w pełnym wymiarze czasu i nieco częściej skłaniały się ku konserwatywnym poglądom politycznym.

Słaba identyfikacja z grupami nie wyklucza udziału w wyborach. Tym, co wyróżnia te osoby, nie musi być brak własnych poglądów, lecz raczej brak silnego poczucia przynależności do określonej grupy.

Ponieważ identyfikacja społeczna często wiąże się ze wspólnym działaniem i mobilizacją polityczną, przyszłe badania powinny sprawdzić, czy osoby z tego profilu uczestniczą w życiu politycznym w inny sposób niż osoby silniej identyfikujące się z określonymi grupami.

NwP: Co może charakteryzować osoby słabo identyfikujące się z wymienionymi w badaniu grupami społecznymi?

D.M.: Osoby te mogą mniej interesować się polityką, a ich poglądy nie muszą układać się w jeden wyraźny światopogląd polityczny. Mogą też rzadziej angażować się we wspólne działania polityczne i obywatelskie, choć nasze badanie nie zostało zaprojektowane tak, aby bezpośrednio sprawdzać takie konsekwencje.

NwP: Przywołuje Pan pojęcie „mikrotożsamości”. Co ono oznacza?

D.M.: Jest to pojęcie zaproponowane w 2025 r. przez kierowniczkę naszego projektu Małgorzatę Kossowską i współpracowników. Mikrotożsamości to węższe i bardziej elastyczne formy przynależności. Łączą ludzi wokół konkretnych przekonań, doświadczeń czy spraw, a ich powstawaniu może sprzyjać internet.

NwP: Jak w tak rozdrobnionym społeczeństwie komunikować się z grupami mającymi odmienne przekonania i motywacje?

D.M.: Osoby zajmujące się komunikacją i decydenci powinni lepiej rozumieć, co jest ważne dla różnych grup, jak postrzegają one świat i co je motywuje. Dzięki temu mogą skuteczniej się z nimi komunikować.

W różnych krajach znaleźliśmy podobne profile. Jednym z nich jest profil antyegalitarny, obejmujący osoby sceptyczne wobec mediów i przekazów głównego nurtu oraz krytyczne wobec poprawności politycznej. Innym jest profil egalitarny, obejmujący osoby, które silnie identyfikują się z działaniami na rzecz zmniejszania nierówności społecznych, ekonomicznych lub nierówności ze względu na płeć.

Ten sam przekaz nie będzie więc skuteczny w przypadku każdej grupy. Sposób komunikowania powinien uwzględniać to, co jest ważne dla poszczególnych grup i jak postrzegają one świat.

NwP: Wśród praktycznych wniosków mówi Pan też o „pokorze intelektualnej” i unikaniu przekonania, że „my wiemy lepiej”, bo mamy dostęp do wiedzy niedostępnej innym. Dlaczego jest to ważne?

D.M.: Niektóre środowiska medialne mogą sprzyjać przekonaniu, że ich odbiorcy mają dostęp do wiedzy, której nie mają osoby korzystające z mediów głównego nurtu. Może to wzmacniać poczucie odrębności od reszty społeczeństwa i sprawiać, że osobom o różnych poglądach coraz trudniej znaleźć wspólny punkt wyjścia do rozmowy.

Takie media, podobnie jak niektórzy politycy, mogą rozpowszechniać przekaz sugerujący, że oferują wiedzę niedostępną innym – np. poprzez teorie spiskowe lub podważanie zaufania do instytucji. Może to dawać ludziom poczucie, że lepiej rozumieją rzeczywistość niż inni, a zarazem wzmacniać poczucie odrębności i przynależności do grupy mającej dostęp do „prawdziwej” wiedzy.

Osoby zajmujące się komunikacją i politycy powinni być świadomi zagrożeń związanych z takim przekazem. Ważne jest promowanie pokory intelektualnej, czyli świadomości, że własna wiedza może być niepełna, a własne przekonania – nie zawsze słuszne.

NwP: Jak rozpoznać przekaz, który buduje w odbiorcy poczucie: „my znamy prawdę, a inni są manipulowani”? Co dzieje się wtedy z możliwością rozmowy z ludźmi spoza własnej grupy?

D.M.: Chociaż w naszym badaniu nie analizowaliśmy bezpośrednio treści takich przekazów, wcześniejsze badania pokazały, że niektóre media alternatywne często posługują się narracją, która wyraźnie przeciwstawia „zwykłych ludzi” rzekomo niewiarygodnym elitom, instytucjom czy mediom głównego nurtu.

Zgodnie z wynikami wcześniejszych badań stwierdziliśmy, że korzystanie z prawicowych mediów alternatywnych wiązało się z większym prawdopodobieństwem przynależności do profilu, który nazwaliśmy „antyegalitarnym”. Osoby należące do tej grupy silnie identyfikowały się z krytyką oficjalnych przekazów, mediów głównego nurtu i poprawności politycznej.

Kiedy ludzie identyfikują się z takimi narracjami, mogą zacząć oceniać informacje bardziej na podstawie tego, kto je przekazuje, niż na podstawie dowodów, które za nimi stoją. Z czasem może to utrudniać dialog między różnymi grupami, ponieważ ich członkowie przestają opierać się na tych samych źródłach informacji i stosować podobne kryteria oceny sprzecznych twierdzeń.

NwP: Badali Państwo również związek między tożsamością społeczną a korzystaniem z mediów społecznościowych. Co pokazały analizy?

D.M.: Osoby, które aktywnie korzystały z mediów społecznościowych, z czasem silniej identyfikowały się z najważniejszą dla siebie grupą społeczną. Zależność działała też w drugą stronę: osoby silniej związane z taką grupą później częściej aktywnie korzystały z mediów społecznościowych.

Wyniki sugerują więc, że aktywność w mediach społecznościowych i poczucie przynależności do grupy mogą z czasem wzajemnie się wzmacniać. Taki mechanizm opisuje Model Wzmacniających się Spirali.

NwP: Jak taka „wzmacniająca się spirala” może wyglądać w życiu zwykłego użytkownika mediów społecznościowych? Czy może się zacząć np. od komentowania kilku treści związanych z ważną dla niego sprawą, a z czasem sprawić, że coraz mocniej zacznie postrzegać siebie jako członka określonej grupy?

D.M.: Tak, to dobry przykład tego, jak taka wzmacniająca się spirala może działać w praktyce.

Wyobraźmy sobie osobę, która zaczyna komentować posty dotyczące ważnej dla niej kwestii społecznej. Dzięki takim interakcjom spotyka ludzi o podobnych poglądach, dzieli się opiniami i uczestniczy w dyskusjach dotyczących wspólnych celów i wartości. Z czasem te powtarzające się interakcje mogą wzmacniać jej poczucie przynależności do tej społeczności.

Jednocześnie mechanizm ten działa również w drugą stronę. Osoby, które już czują się silnie związane z określoną grupą, są często bardziej skłonne do publikowania, komentowania i angażowania się w treści związane z tą grupą. W rezultacie tożsamość społeczna i aktywne korzystanie z mediów społecznościowych mogą z czasem wzajemnie się wzmacniać.

NwP: Podobnego efektu nie zaobserwowali Państwo przy biernym korzystaniu z mediów społecznościowych. Dlaczego aktywne publikowanie czy komentowanie może mieć znaczenie?

D.M.: Znaczenie wydaje się mieć przede wszystkim aktywność – publikowanie, komentowanie i udostępnianie treści. Podobnie dzieje się poza internetem: im bardziej angażujemy się w życie grupy, tym silniej możemy czuć, że do niej należymy.

Eksperymenty z zakresu psychologii społecznej pokazały, że gdy uczestnicy muszą sami opracować argument, później silniej go popierają niż wtedy, gdy jedynie go czytają. Podobny mechanizm może działać w mediach społecznościowych. Udostępniając lub komentując treści, ludzie wiążą z nimi swój publiczny wizerunek.

Może wtedy pojawić się dysonans poznawczy – napięcie między tym, co pokazujemy publicznie, a tym, co sami myślimy. Jednym ze sposobów jego zmniejszenia może być dostosowanie własnych poglądów do tego, co wcześniej publicznie poparliśmy.

NwP: Stwierdzili Państwo także związek między określonymi profilami tożsamości a korzystaniem z mediów alternatywnych. Jaki?

D.M.: Osoby należące do profilu antyegalitarnego częściej deklarowały korzystanie z prawicowych mediów alternatywnych, natomiast osoby o profilach egalitarnych częściej korzystały z lewicowych mediów alternatywnych.

Osoby z profilu antyegalitarnego mogą częściej uważać, że mają dostęp do wiedzy, której inni nie znają lub nie dostrzegają. Dlatego mogą unikać mediów głównego nurtu i szukać potwierdzenia swoich poglądów w mediach zgodnych z ich sposobem patrzenia na świat.

NwP: Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Anna Mikołajczyk-Kłębek

wl/ bar/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Fot. Adobe Stock

    Dr Wojtynkiewicz: smartfon może stać się dla nastolatka psychicznym schronieniem

  • Fot. Adobe Stock

    Badaczki z USWPS: prawie połowa mężczyzn w Polsce może wykazywać objawy depresji

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera