Zachodnie państwa deportują cudzoziemców do krajów niebezpiecznych lub planują wznowienie takich deportacji – mówi dr Agnieszka Radziwinowiczówna z UW. Badaczka sprawdzi, co sprawia, że wcześniej ograniczane lub kwestionowane deportacje ponownie stają się możliwe i akceptowalne.
Dlaczego deportacje do krajów wcześniej uznawanych za zbyt niebezpieczne ponownie stają się możliwe? Odpowiedzi na to pytanie szuka dr Agnieszka Radziwinowiczówna z Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego w projekcie REDIRECT.
Badaczka otrzymała na jego realizację ERC Starting Grant. W ramach projektu porówna trzy państwa deportujące: Polskę, Niemcy i Stany Zjednoczone – oraz deportacje do czterech krajów: Afganistanu, Syrii, Ukrainy i Wenezueli.
Interesujące ją zjawisko Radziwinowiczówna określa jako „ponowną legitymizację deportacji”. Chodzi o proces, w którym deportacje wcześniej ograniczone, zakwestionowane lub uznane za problematyczne, ponownie zaczynają być przedstawiane jako uzasadnione i możliwe do zastosowania.
– Interesuje mnie więc nie tylko to, dlaczego państwa deportują, ale także to, jak i w jakich warunkach deportacje stają się ponownie możliwe i akceptowalne – powiedziała w rozmowie z serwisem Nauka w Polsce.
Deportację definiuje szeroko – jako zorganizowane przez państwo usunięcie ze swojego terytorium osoby, która nie jest jego obywatelem. Może ona dotyczyć m.in. osób bez aktualnego pozwolenia na pobyt czy osób skazanych, które odbyły karę.
Badaczka stawia hipotezę, że powrót do deportacji nie musi wynikać przede wszystkim z poprawy bezpieczeństwa w kraju, do którego dana osoba ma zostać odesłana.
– Deportacje są ponownie legitymizowane, mimo że sytuacja w kraju, do którego ludzie są odsyłani, nie zmieniła się diametralnie. Zakładam, że przyczyny tego procesu mają przede wszystkim społeczno-polityczne podstawy w kraju, z którego ludzie są odsyłani, a nie w kraju, do którego są odsyłani – zaznaczyła.
Dlatego ponownej legitymizacji deportacji nie zamierza analizować wyłącznie z perspektywy prawa. Oprócz wymiaru prawnego zbada trzy kolejne: społeczny, dyskursywny i polityczny.
Chce sprawdzić, kiedy deportacja zaczyna być postrzegana jako społecznie akceptowalna, w jaki sposób jest uzasadniana w debacie publicznej oraz co sprawia, że staje się politycznie możliwa do przeprowadzenia.
– Czy wystarczy zmiana prawa? Nowy kryzys polityczny? Wojna? Zmiana sposobu przedstawiania osób podlegających deportacji? A może potrzebne jest jednoczesne wystąpienie kilku takich czynników? – zastanawia się naukowczyni.
Jak zaznacza, ponowna legitymizacja deportacji nie była dotychczas odrębnym przedmiotem badań. REDIRECT ma pomóc zrozumieć, w jaki sposób wcześniej ograniczone praktyki deportacyjne mogą zostać przywrócone, jakie instytucje i sposoby argumentacji je uzasadniają oraz dlaczego w określonych okolicznościach państwa i społeczeństwa zaczynają postrzegać je jako dopuszczalne.
Do badań Radziwinowiczówna wybrała Polskę, Niemcy i Stany Zjednoczone – państwa o różnych systemach migracyjnych, doświadczeniach historycznych i sposobach organizowania kontroli migracji. Wszystkie jednak w ostatnich latach mierzą się z pytaniem, czy i na jakich warunkach można odsyłać ludzi do państw uznawanych za niestabilne lub niebezpieczne.
Badaczka będzie analizować deportacje do Afganistanu, Syrii, Ukrainy i Wenezueli. Przypadki te pozwolą jej porównać deportacje prowadzone w różnych warunkach – od długotrwałych konfliktów i niestabilności, przez trwającą wojnę, po kryzys polityczny i społeczny.
– Nie chodzi więc o stworzenie listy najbardziej niebezpiecznych kierunków deportacji, ale o uchwycenie mechanizmu, dzięki któremu deportacja do kraju postrzeganego jako niebezpieczny może z czasem zostać przedstawiona jako możliwa, uzasadniona i dopuszczalna – wyjaśniła.
Deportacja jako paradoks suwerenności
Jednym z zagadnień, które badaczka chce analizować, jest związek deportacji z suwerennością państwa.
Jak tłumaczy, zarówno politycy, jak i badacze definiują deportację jako narzędzie umacniania suwerenności. Państwo decyduje, kto ma prawo przebywać na jego terytorium i może egzekwować decyzję o jego opuszczeniu. W przypadku deportacji do krajów niebezpiecznych pojawia się jednak paradoks.
Przykładem są Niemcy i Afganistan. Po wycofaniu wojsk amerykańskich i przejęciu władzy przez talibów Niemcy zaprzestały deportacji Afgańczyków. Deportacje wznowiono w 2024 r., jednak ich organizacja wymagała mediacji Kataru. W 2026 r. Niemcy zdecydowały się natomiast na bezpośrednie negocjacje z talibami, mimo że oficjalnie nie uznają ich rządu.
– W tym sensie deportacja, która teoretycznie ma być wyrazem suwerenności państwa, może w praktyce ujawnić jego zależność od innych państw – skomentowała Radziwinowiczówna.
Innym przypadkiem, który zamierza porównać, są deportacje do Ukrainy. Jak wskazuje badaczka, po rozpoczęciu w 2022 r. pełnoskalowej rosyjskiej agresji Polska nie zaprzestała deportacji do tego kraju, podczas gdy Niemcy je zawiesiły.
– Podczas moich badań porównawczych będę analizować, dlaczego na przykład Niemcy zawiesiły deportacje do Ukrainy, podczas gdy Polska ich nie zaprzestała. To pozwoli mi zobaczyć, od czego zależy stopień tej suwerenności i kiedy deportacja, zamiast być wyrazem samodzielnej decyzji państwa, staje się zależna od innych państw – powiedziała.
Radziwinowiczówna od lat bada deportacje. W jednym z wcześniejszych projektów analizowała doświadczenia osób deportowanych z USA do Meksyku. Prowadziła badania etnograficzne w małej miejscowości na południu Meksyku i w USA. Interesowało ją, jak deportacji doświadczają sami migranci i ich społeczność.
W kolejnym projekcie, który obecnie kończy, przygląda się tworzeniu przez Wielką Brytanię reżimu deportacyjnego po Brexicie. Po wystąpieniu kraju z Unii Europejskiej zmieniły się zasady imigracji dotyczące obywateli UE, a także zasady ich deportowania. Jak mówi badaczka, właśnie w tym projekcie zaczęły ją interesować społeczne i prawne przyczyny deportacji cudzoziemców.
W ramach wcześniejszych badań wspólnie z Aleksandrą Gałasińską analizowała też dyskursywne podstawy deportacji. Badaczki doszły do wniosku, że brytyjska prasa, zwłaszcza prawicowa, przedstawiała obywateli państw Europy Środkowo-Wschodniej jako „urodzonych przestępców”. Według Radziwinowiczówny narracja ta, silnie obecna podczas kampanii przed referendum w sprawie Brexitu, uzasadniała wyjście Wielkiej Brytanii z UE i zakończenie swobody przepływu osób, a następnie także deportacje do krajów Europy Środkowo-Wschodniej.
REDIRECT ma być kolejnym krokiem – ma odejść od skupienia przede wszystkim na doświadczeniach osób deportowanych w stronę badania społecznych mechanizmów stojących za deportacjami.
– REDIRECT ma zbudować fundamenty socjologii deportacji. Ma ona przekierować badania nad deportacjami z przyglądania się doświadczeniu migrantów i osób deportowanych na badania nad społecznymi przyczynami tego skrajnego rodzaju wykluczenia – wyjaśniła w rozmowie z NwP.
Projekt będzie pierwszym grantem ERC dotyczącym współczesnych migracji realizowanym w Polsce.
Dr Agnieszka Radziwinowiczówna specjalizuje się w badaniu współczesnych reżimów deportacyjnych, polityk migracyjnych oraz doświadczeń osób poddawanych przymusowym powrotom. Jest laureatką grantów NCN SONATA i OPUS, a w latach 2018–2020 była stypendystką programu Marie Skłodowska-Curie Individual Fellowship na University of Wolverhampton.
Anna Mikołajczyk-Kłębek, Nauka w Polsce
wl/ zan/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.