Leki z grupy analogów GLP-1 pomagają redukować masę ciała i leczą uszkodzone miejsca w organizmie. Ich wykorzystanie w leczeniu otyłości to rozsądne korzystanie z nauki. Leczeniu farmakologicznemu musi jednak towarzyszyć opieka dietetyczna, fizjoterapeutyczna i psychologiczna – mówili eksperci Kongresu Re_Mind.
Podczas Kongresu i Festiwalu Psychologicznego Re_Mind, eksperci rozmawiali m.in. o tym, w jaki sposób preparaty GLP-1 mogą obniżać apetyt i wspierać redukcję wagi w leczeniu otyłości.
Prof. Paweł Bogdański, specjalista chorób wewnętrznych i hipertensjologii, prodziekan Wydziału Medycznego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, zwrócił uwagę, że mówiąc o otyłości trzeba przede wszystkim odróżnić profilaktykę od leczenia.
- Naprawdę musimy zrobić wszystko, aby nie zachorować na otyłość. Średnio szansa na redukcję masy ciała u osoby z otyłością metodami niefarmakologicznymi wynosi 3-5 proc. wyjściowej masy ciała, a efekt nie jest trwały – zaznaczył prof. Paweł Bogdański.
Badania wykazywały, że wśród kobiet z BMI równym 30 zaledwie jedna na 124 ma szansę na samodzielnie zredukowanie masy ciała do prawidłowego poziomu za pomocą diety i aktywności fizycznej. Jeśli BMI wynosi 40, to taką szansę ma zaledwie 1 na 477 kobiet. U mężczyzn te statystyki kształtują się jeszcze mniej korzystnie. Przy BMI powyżej 30 tylko 1 na 210 mężczyzn ma szansę na samodzielną redukcję, a przy BMI powyżej 40, jeden na 1270.
- Mówiąc o leczeniu otyłości mówimy o leczeniu niezwykle groźnej, przewlekłej, nawracającej choroby, która samoistnie nie ustępuje. To biologiczna choroba, w której dochodzi do popsucia mechanizmów regulujących równowagę energetyczną. Jak popsują się mechanizmy biologiczne, przestanie działać ośrodek głodu, sytości, układ nagrody, jak przestają działać odpowiednie regulacje neurohormonalne, pacjent jest bezradny – wskazał ekspert Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.
Obecnie w leczeniu otyłości wykorzystuje się m.in. tzw. analogi GLP-1, które pierwotnie służyły do leczenia cukrzycy. - Inkretyny, analogi, to coś bardzo podobnego do substancji produkowanej w przewodzie pokarmowym. GLP-1 to cząsteczka, która jest produkowana w przewodzie pokarmowym w odpowiedzi na impuls jedzeniowy. Wiadomo było, że pomaga w obniżeniu poziomu glukozy. Potem tych odkryć było coraz więcej – opisał prof. Bogdański.
Jak powiedział, cząsteczki te wpływają korzystnie nie tylko na poziom cukru i ośrodek sytości, ale też na wiele miejsc w całym naszym organizmie. - Receptory dla tej naturalnie produkowanej substancji znajdują się w wielu miejscach, np. w wątrobie, tym samym chronią ją przed stłuszczeniem. Inkretyny w naczyniach krwionośnych i mięśniu sercowym chronią przed zawałem, zmniejszają ciśnienie tętnicze niezależnie od spadku masy ciała. Ich bardzo silny efekt przeciwzapalny powoduje, że u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową stawów dolegliwości bólowe są mniejsze. Można powiedzieć, że oprócz tego, że pomagają redukować masę ciała, leczą te uszkodzone, zaburzone miejsca w naszym organizmie – opisywał prof. Bogdański.
Teorią set pointów mówi o tym, że organizm zapamiętuje najwyższą masę tłuszczową w życiu człowieka i różnymi metodami próbuje do niej wrócić, uruchamiając rozmaite mechanizmy w organizmie. - Współczesna nauka mówi o tym, że być może dzięki skutecznemu leczeniu stosowaniu analogów GLP-1, którymi dzisiaj dysponujemy, będziemy w stanie powoli ten set point przesuwać – powiedział ekspert. Jak mówił, potencjał tych leków jest tak duży, bo receptory GLP-1 znajdują się w wielu miejscach naszego organizmu; poprzez te receptory w korzystny sposób wpływają na nasz organizm.
Dla GLP-1 trzeba było jednak poszukać doskonałej podróbki, ponieważ te oryginalne cząsteczki były bardzo nietrwałe. - Gdybyśmy chcieli wykorzystać ten analog produkowany w przewodzie pokarmowym, musielibyśmy podłączyć komuś pompę, ponieważ średni czas życia tej cząsteczki to dwie minuty. Potem ta cząsteczka się rozpada. Praca naukowców była skupiona więc na tym, by stworzyć cząsteczkę, której życie będzie dłuższe – wyjaśnił ekspert.
Dzisiaj w Polce jest sześć zarejestrowanych preparatów opartych na analogach GLP-1, a w ciągu najbliższych pięciu lat szacuje się, że pojawi się 16 nowych. - To świetna wiadomość dla tych pacjentów chorych na otyłość, którzy dotychczas byli bezradni – zaznaczył prof. Bogdański.
Podkreślił jednak, że leki te badacze wciąż znają dość krótko; pełne rezultaty ich działania wciąż będą odkrywane. - Może się okazać, że droga, którą idziemy, nie jest optymalna, może będzie trzeba ją modyfikować; może pojawią się rozwiązania, które będą konieczne i potrzebne - zastrzegł.
Zaznaczył też, że leczeniu farmakologicznemu zawsze musi towarzyszyć opieka dietetyczna, fizjoterapeutyczna i bardzo często psychologiczna.
Prof. Aleksandra Łuszczyńska, psycholożka, która kieruje Centrum Badań Stosowanych nad Zachowaniami Zdrowotnymi i Zdrowiem w Uniwersytecie SWPS, zwróciła uwagę na problem, który pojawił w związku z pojawieniem tych leków.
- Mamy skutek uboczny w postaci wielkiego „hypu”, związanego z tymi lekami. Osoby z Europejskiego Towarzystwa Chorób z Otyłością mówią mi, że czują się w pewien sposób oszukane, dlatego że leki wyparły im wszystko. Wyparły im informacje o stylu życia, informacje dotyczące edukacji, informacje dotyczące tego, jaką dietę stosować – zauważyła prof. Aleksandra Łuszczyńska.
Jak zastrzegła, choć leki są przełomem w leczeniu, to żeby doprowadzić pacjenta do pełni zdrowia, potrzebna jest kompleksowa opieka.
Dodała, że pacjent powinien nauczyć się, iż jego dieta powinna zawierać dużą ilość błonnika, powinna być wysokobiałkowa, po to, żeby zabezpieczać przed redukcją masy kostnej. Pacjent powinien też utrzymywać aktywność fizyczną, żeby budować i utrzymywać masę mięśniową.
Eksperci odnieśli się też do mitów dotyczących stosowania leków opartych na analogach GLP-1, m.in. tego, że po odstawieniu powodują tzw. efekt jojo, a niektórzy określają ich użycie jako „drogę na skróty”.
Prof. Bogdański zaznaczył, że określenie efekt jojo jest trywializujące i wynika z niezrozumienia choroby otyłościowej. - W leczeniu każdej innej przewlekłej choroby, kiedy terapię się przerwie, choroba nawraca. Dlaczego nie mówimy o tym, że ktoś brał leki na nadciśnienie i gdy je odstawił, to ciśnienie wzrosło. Wtedy nie mówimy też, że ktoś ma efekt jojo – podkreślił.
- Mechanizmy działania leków (opartych na analogach GLP-1 - PAP) dalece wykraczają poza redukcję masy ciała. Zatem jak pacjent dostrzeże tę długą listę korzyści, on nie bierze leku na utratę kilogramów. On rozumie, że się chroni przed wizytami u specjalisty, że poprawił sobie lipidy, cukry, ciśnienie, że odstawił połowę leków. W którym momencie ktoś może powiedzieć, że to jest łatwizna? To jest rozsądne korzystanie z wiedzy i nauki – wskazał prof. Bogdański.
Trzydniowy Kongres i Festiwal Psychologiczny Re_Mind współorganizują Uniwersytet SWPS (USWPS), który jest też inicjatorem wydarzenia, a także Telewizja Polska i Miasto Wrocław.
Polska Agencja Prasowa i serwis Nauka w Polsce są w gronie patronów medialnych.
Ewelina Krajczyńska-Wujec (PAP)
ekr/ bar/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.