Doznania i podmiotowość zwierząt to tematy nowe, które dopiero zaczynają być poważnie traktowane przez naukowców i to głównie pod naciskiem opinii społecznej – mówił prof. dr hab. Andrzej Elżanowski w ostatnim wywiadzie. Jak podkreślał, etyka musi dotyczyć wszystkich tych, którzy mogą być krzywdzeni, w tym zwierząt.
Cały wywiad, przeprowadzony przez reżyserkę dokumentalną Monikę Pawluczuk, można znaleźć na stronie jej projektu stypendialnego „Rzeka świadomości. Nowe języki opowiadania”.
Prof. Elżanowski mówił, że przez większość XX w. w badaniach naukowych lekceważono problem cierpienia zwierząt. Traktowano go jako nieracjonalny, emocjonalny, nienaukowy. „Większość profesorów w moim wieku, zostało wychowanych w tym duchu. Do dziś przekazują oni lekceważenie cierpienia zwierząt młodszym kolegom” - zwrócił uwagę.
Jego zdaniem można dostrzec obecnie pewien postęp w podejściu do cierpienia zwierząt. Przekazy medialne, działalność ruchów obrony praw zwierząt czy dokonująca się zmiana w badaniach podstawowych sprawiają, że traktowanie zwierząt na pewnych obszarach eksploatacji uległo poprawie. „Postęp, widoczny w zachodniej cywilizacji jest jednak nierówny. Jest na poziomie deklaratywnym, wśród elit” - uznał. Na innych jednak obszarach traktowanie zwierząt stale się pogarsza.
„Ubój robiony na akord, ubój rytualny, czyli podrzynanie gardła zwierzęcia bez wcześniejszego pozbawienia go świadomości, masowo uprawiany i praktycznie niekontrolowany. Myśliwi mający przyzwolenie, a nawet obowiązek, żeby cały rok prześladować imigrantów zwierzęcych, czyli tak zwane gatunki inwazyjne rzekomo zagrażające Unii Europejskiej. To jest doktrynalna zbrodnia, tym bardziej że, jak się okazuje, wiele z tych gatunków całkiem nieźle wpasowało się w nową rzeczywistość i ich szkodliwość jest co najwyżej umiarkowana” - mówił prof. Elżanowski.
Profesor wypowiadał się krytycznie na temat niedostatecznej skuteczności ruchu na rzecz obrony zwierząt. „Ten ruch jest wyjątkowo nieskuteczny, więc kiedy jestem poproszony o zabranie głosu, to kosztem popularności i aplauzu ze strony słuchaczy, sączę rozsądek i pragmatyzm, którego temu ruchowi brakuje” - relacjonował.
„Większość ruchów ma swoje centra intelektualne, które mają na te ruchy wpływ i są ośrodkami myśli wpływającymi na kierunek ich działania. W przypadku ruchu ochrony zwierząt tego nie ma i to wpływa na skuteczność, a raczej jej brak, działania na rzecz zwierząt, a właśnie skuteczność powinna być najważniejsza” - podkreślał.
Na niechęć do postrzegania zwierząt jako doznających podmiotów wpływ miał behawioryzm, który ograniczał się do badania zachowań, nie odnosząc się do mentalnych stanów zwierząt, uznając, że wykracza to poza ścisłość naukową. Ponadto postawa określana przez prof. Elżanowskiego jako „biofilia”, związana z etyką środowiskową, stworzoną w I poł. XX w. przez Aldo Leopolda, leśnika i myśliwego. Postrzega się w niej ekosystem i jego domniemany dobrostan jako nadrzędny w stosunku do osobników, które w nim żyją.
„Odrębna, bo oparta na własnej aksjologii etyka środowiskowa, jest niepotrzebna, a nawet szkodliwa z powodu podporządkowania podmiotów doznających »przyrodzie« lub naukowej abstrakcji, jaką jest ekosystem. Potrzebna jest jedna, uniwersalna etyka, po to, żeby ją zastosować do wszystkich, więc również pozaludzkich doznających podmiotów jako użytkowników i beneficjentów środowiska” - uważał prof. Elżanowski.
Jak dodawał, etyka musi być uniwersalna. „Jeżeli ktoś ma indywidualne interesy, to etyka powinna go dotyczyć. To jest absolutnie logiczne. Etyka musi dotyczyć wszystkich tych, którzy mogą być krzywdzeni” - podkreślał.
„Biologowie są w większości filozoficznymi analfabetami. Uważają dobór naturalny za coś bardzo dobrego i ich zdaniem wszystko, co służy ekosystemowi, jest dobre. Natomiast to, że oni w swoim życiu działają inaczej, jakoś im umyka. Jak zauważył filozof Alasdair MacIntyre, generalnie naukowcy mają tendencję do przyjmowania punktu widzenia obserwatora usytuowanego ponad i niezależnego od otaczającej go rzeczywistości. Brak wykształcenia filozoficznego biologów uniemożliwia im jasne rozróżnienie wartości biologicznych od wartości podmiotowych, a tylko te ostatnie mogą mieć normatywne przełożenie. Prawdziwym zagrożeniem cywilizacyjnym są szkoły rolnicze, które wpajają przedmiotowy stosunek do wszystkich zwierząt” - dodał.
Prof. Andrzej Elżanowski zmarł 9 września. Był zoologiem, paleontologiem i bioetykiem, który współtworzył polskie przepisy o ochronie zwierząt. Od 2011 r. przewodniczył Polskiemu Towarzystwu Etycznemu. Zasiadł w pierwszej Krajowej Komisji Etycznej ds. Doświadczeń na Zwierzętach, doprowadzając do wprowadzenia skali do oceny stopnia inwazyjności eksperymentów naukowych (siły bólu i uciążliwości) na organizmy zwierzęce. Brał udział w kampaniach przeciwko brutalnej eksploatacji zwierząt.
- Poruszył mnie jego odważny stosunek do świata naukowego, bezkompromisowy i wolny. Mówił, co myślał i mówił to z mocą, a jednocześnie wrażliwością dla celu swoich działań. To rzadkie połączenie cech ludzi prawdziwie odważnych, którzy nie boją się okazywania wrażliwości, wciąż pozbawionej społecznego szacunku, a jednocześnie łączą ją z odwagą działania – wspomina prof. Elżanowskiego autorka wywiadu, reżyserka dokumentalna, Monika Pawluczuk.
Pogrzeb prof. Andrzeja Elżanowskiego odbędzie się 12 października o godz. 13.30 w świeckiej sali pożegnań na Cmentarzu Południowym w Antoninowie. (PAP)
krx/ bar/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.